Po krotkim okresie bujania w oblokach moj wewnetrzny Apollo 13 zaczal glosno krzyczec "Huston we’ve got the problem!!!". Za tydzien prezentacja. Nie martwia mnie same goscinne wystepy, no bo niby co sie moze stac? Beda slajdy, watku nie zapomne. Publicznosc raptem 20 osob. Duzo bardziej martwi mnie fakt, ze musze te prezentacje przygotowac. A bardzo nie wiem o co im chodzi. Co by panowie chcieli uslyszec. Jakbym wiedziala, to bym mogla przygotowac cos na miare… ale ciezko jak sie nie ma jej z kogo wziac. Nie musze wspominac, ze nie mam nic poza kilkoma szczepkami pomyslow. Dobrych ale dosc gigantycznych a obawiam sie, ze oni moga je zatwierdzic i wtedy ja przeprowadze sie do pracy, jezeli nie sama to z wydatna pomoca Pana Boskiego.
Takze stresik stresik. Za 45 minut zaczynam rozmowy kwalifikacyjne. Potrzebujemy kilku pracownikow okresowych i zobaczymy co z tego wyniknie.
Trzymajcie za mnie kciuki!
Author: agradabla
CZULE SLOWKA
zapomnialam juz jak to jest byc przedmiotem westchnien. Teraz, za sprawa takiego jednego, sobie przypominam.
Wytlumaczylam mu juz wszystko, ze Pan Boski, ze jestem troszke bardzo starsza, ze interesuje sie ultra innymi rzeczami, ale jemu to w zasadzie nie przeszkadza.
Przyznaje bez bicia, ze jest to niezwykle przyjemne uczucie byc adorowana, Zwlaszcza, ze chlopak jest strasznie krnabrny i to nie musi byc dla niego latwa gra wiedziec, ze mowi cos czego moze zalowac. I caly czas, moze i przed soba samym udawac, ze nie dzieje sie nic. Bo on w zasadzie nie mowi nic a jednak sporo i dobrze wie, ze ja to wiem.
Pan Boski oczywiscie swiadomy calej sytuacji cieszy sie jak dziecko, ze jego pozycja jest tak pewna (bo jest) ale troszke boi tego, ze przeciez wszystko sie moze zdarzyc (choc nie zdarzy).
Strasznie mile i strasznie dziwne. Bo juz nie ma ani kroczku dalej ale z powrotem tez mi sie za bardzo nie chce. c’est la vie
OGLASZAM: DOTKLIWY BRAK CZASU
Pozdrawiam i napisze jutro:)
Nie no, musze…
Kopia z blogu Hanuli… piekne!!!
Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta
ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać
zamknięty w zakładzie czy nie.
Ordynator odpowiedział:
– Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie
łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę.
– Aha, rozumiem – powiedział gość – normalna osoba
użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
– Nie – powiedział ordynator- normalna osoba
pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?
DENTYSTYCZNY MATRIX
(jako rodzaj nowoczesnych tortur)
6 miesiecy minelo jak jeden dzien i dzisiaj o 8 rano wkroczylam do gabinetu higieniski dentystycznej. Na poczatku tradycyjnie dostalam z buta, ze zle myje zeby. Tym razem but zostal potwierdzony wielkoformatowym obrazem – bo higienistka zanim zaczela marudzic wlozyla mi to geby kamere i zrobila zdjecia wszystkich zebow – kazdy w formacie piesci, ktore nastepnie wyswietila mi na monitorze 17" (troche mnie przestraszyl taki wielki zab:)).
Zle myje 6 i 7-demki od srodka. Musze sie podciagnac przed nastepna wizyta.
Potem zaczelo sie dziubanie i odrapywanie zabkow z ewentualnych nalecialosci.
Jak wielokrotnie wspominalam zeby mnie raczej nie bola, nawet podczas bardzo inwazyjnych zabiegow. Dziasla natomiast owszem. Zlaszcza za pierwszym razem myslalam, ze pania pogryze. Teraz drapanie trwalo (zaledwie) jakies 40 minut, potem szorowanie fluorem i czymstam jeszcze i moglam odejsc.
W tym ich systemie maja wszystko… terminy wizyt, wykonywane zabiegi. Oni do mnie dzwonia, zeby sie przypomniec, ze musze przyjsc myc zeby. Nawet kolor mojej szczoteczki do zebow znaja!
Koniec swiata staje sie juz. Stalam sie czescia matrixu!
_________________________
Oho! a kluczyki gdzie znajde?
MEZCLAR – czyli ogloszenia drobne
Najchetniej walnelabym tutaj notke o uczuciach… czyli o tym co mysle o tym lub owym, ale byla by nudna i egzystencjalna i pewnie zakonczona jakims podsumowujacym: ale jak zyc?
A tyczasem mam sie dobrze. Tylko jakos tak melancholijine.
Wybieram wiec forme telegramu:
1. CHRAPANIE – ojciec Pana Boskiego chrapie tak okrutnie, ze z soboty na niedziele spalam na lawie w kuchni, bo w pokoju OBOK ojca pana boskiego sie nie dalo. Jeszcze teraz mi zeby zgrzytaja jak o tym pomysle.
2. PIESKI – LABRADORKI – spotkalam na Morawie 6 – 5 tygodnowych labradorow. Sa absolutnie superzaste. I maja przesmieszne male zabki, ktorymi rozwiazuja sznurowki, szarpia za nogawki i robia inne glupoty. Bardzo sympatyczne zwierzatka. Duzy labrador tez fajny, ale jednak potrzebuje przestrzen niedostepna w bloku (zeby nie bylo watpliwosci: nie chce psa)
3. PRISON BREAK – aktualnie ogladam 15 odcinek, akcja troche zwolnila.
4. ZWOLNIENIE – zwalnialam dzisiaj jedna dziewczyne z pracy. Okolicznosci skomplikowane, w kazdym razie… ciagle jeszcze jest to bardzo dziwne i nie przyjemne uczucie jak musze dac komus wypowiedz.
EPILOG …
od Pavla, tego nie z mojej firmy, dostalam mailik zaczynajacy sie od od slow:
Nie placz mala czarodziejko,
czy to nie mile dostawac takie maile?
oczywiscie, w euforii, natychmiast napisalam zazalenie do Pana Boskiego, ze on sie do mnie nie zwraca per "mala czarodziejko"???!!!
I co sie okazalo? ze znowu nie jest zazdrosny.
Ja mu jeszcze pokaze! mialby byc, choc troche, nie?
WTOPA NA DOBRY DEN :)
jeden z moich wspolpracownikow nazywa sie Pavel. Pracuje z domu wiec caly dzien komunikuje z nim przez skypa.
Rano przyszlam Pavel pisze (wiadomosci z 22:13):
P: – ale Ty jestes pracoholik, ze siedzisz w pracy o 22
A: – wcale nie, odeszlam po 19. Ale pracoholik to chyba jestem bo jak weszlam do domu to padlam w ubraniu na kanape i spalam, bo bylam tak zmeczona dniem i goraczka
P: – to jest najlepszy sen:))) itd, itd… chwile potem pisze …Zaraz Ci posle ten projekt na ktory sie umawialismy, zeby grafik mogl jeszcze przepracowac jakbys chciala zmiany…
i w tym momencie uswiadomilam sobie, ze to nie Pavel z mojej firmy, ale Pavel – designer z zupelnie innej firmy. Dobrze, ze spalam w ubraniu na kanapie, bo moglam robic jakies egzotyczniejsze rzeczy i ladnie sie wyspowiadac gosciowi, ktorego widzialam razem 4 razy w zyciu 🙂 Jak sie wydaje goraczki nie mam ale lacza ciagle poluzowane:)
HOMO SAPIENS METRENZIS
Przesiadlam sie na Florencu. Wsiadlam do metra, chwycilam za drazek. W tym momencie glos poinformowal, ze metro rusza. Na pol swiadomie rozstawilam nogi i mocniej chwycilam raczke w mysl zasady "w niestabilnym srodowisku trzy punkty podparcia". Rabkiem oka pochwycilam ten ulamek sekundy kiedy wszyscy wokol mnie automatycznie rozstawili nogi i mocniej chwicili to co akurat mogli chwycic. Metro szarpnelo, ale ludzie stali stabilnie. Jestesmy z miasta, jestesmy z metra.
_____________________
Wczoraj pozwolilam sobie na luksus bycia chora. Caly dzien nie robilam nic, tylko spalam, czytalam, snilam, ogladalam glupie seriale. Odkrylam, ze w lokalnym serialu pod wiele mowiaca nazwa "Bardzo delikatne stosunki" jest krecony jakich 50 do 170 krokow od mojego mieszkania. Bardzo smieszne, bo tych naszych kilka blokow gra w ujeciach, ktore dzieja sie niby w roznych czesciach miasta. Ale przynajmniej moge z duma stwierdzic, ze mieszkam w slawnym bloku:))
WYTNE SOBIE SAMA
Wspominalam juz, ze Pan Boski zaczyna dogorywac, w momencie kiedy temperatura jego ciala osiagnie 37,2C. U mnie musi byc spenionych wiecej warunkow, ale tez potrafie kwikac bez powodu.
Zaczynam: umieram poniewaz mam bardzo debilny i nieprzewidywalny katar, do tego bola mnie oczka, do tego mam czerwone gardlo, ktore wytne sobie sama, bo mnie bardzo denerwuje i tak generalnie jestem popsuta. Na szczescie nie jest to jeszcze etap kiedy boli caly czlowiek.
A to wszystko w samotnosci, bo Pan Boski od wczoraj do srody przebywa na Slowacji.
Pomarudzilam i juz moge wyruszyc na obrone.
Ktos sie pytal dlaczego prowadze blog? Jak widac na zalaczonym obrazku blog spelnia funkcje psychoterapeuty:)