JAK (PRZEDWCZEŚNIE?:) ZOSTAŁAM MATKĄ

Mieszkam w dużym, 5 pokojowym, 2 łazienkowym, 1 wielkokuchniowym mieszkaniu. Mieszkam razem z młodymi ludźmi z różnych zakątków świata.

Pauline (18) i Joostem (18) z Holandii, Stephanie (21) z Niemiec, Haniyeh (23) z Iranu… no a wcześniej jeszcze z Anne Sophie (18) z Francji. Anne Sophie zdezerterowała, bo w domu mówi się po angielsku lub hiszpańsku, a ona jakby niechętnie. Przeniosła się do Szwajcarki z francuskiej części tego pięknego kraju i teraz jest nas 5 sztuk, w tym ja (jeszcze 3 miesiące 28)… najstarsza, w jak na razie, WŁASNYM POKOJU, (ale luksus).

Mieszkamy o krok od historycznej części Salamanki. Na Plaza Mayor – czyli do rynku głównego idzie się ok. 7 minut, a do szkoły może 12?!. Samo miasto jest przepiękne, ale o tym kiedyś indziej.

No, ale dlaczego ta mama?

Zaczęło się od tego, że Joost się pochorował. To znaczy zaczął kaszleć mniej więcej z takim nasileniem i częstotliwością jakby miał koklusz. Zaproponowałam mu więc kurację kropelkowo – aspirynową (kropelki na kaszel, witaminę C, aspirynę i inne powalająco skomplikowane medykamenta przywiozłam przezornie z Czech). Położyłam do łóżka, i kazałam chodzić w skarpetkach. Ku zaskoczeniu wszystkich, a przede wszystkim dotycznego, pomogło.

Ale nie na długo. Oczywiście jak tylko 2 dni kaszlał mniej, wrócił do dawnego trybu życia, właściwego dla przebywającej tu młodzieży (imprezy do 3-5 rano, papierosy jeden za drugim itd.).

Kilka dni temu kaszlał tak bardzo, że wybrał się do szpitala i okazało się, że ma najprawdopodobniej lekkie zapalenie płuc i duże szanse na raka jeśli nie przestanie palić TERAZ. Teraz już mnie słucha, leży w łóżku i obiecuje, że nie będzie palił co najmniej 4 dni.Teraz twierdzi, że już nigdy… zobaczymy:) Jutro jest święto świata hiszpańskiego i spotkanie wielkich MERCOSURU (będzie Fidel!!), ciekawe czy wytrzyma w domu (czuje się lepiej, a koledzy już czekają z papieroskami i piwkiem w duuużżżych ilościach:)

W międzyczasie była wielka holenderska impreza, po której Joost w podziękowaniu DLA MNIE, za wyleczenie, posprzątał kuchnię na błysk. No i od tego czasu wszystko się sprząta lub robi w domu, dla MAMY. Żeby mama była zadowolona i pozwoliła wychodzić na imprezy. No a ta mama to niby ja. O czym wszystkie dzieci natychmiast poinformowały swoich prawdziwych rodziców.

Poza tym od tego czasu jest porządek w kuchni!!!! A wczoraj (chyba od leków) Joost zwariował (jak się domniemam) i posprzątał swój pokój… włącznie z wylizaniem podłogi mopem. Ponoć jak przyjechał, czyli tydzień przede mną, nie wiedział, że swoje talerze trzeba umyć. Ludzie się zmieniają:) Czasem szybko…

No a Soltera, w ten sposób, została Matką Polką (zupełnie nie polskich dzieci) i jakby mimowolnie…

Leave a comment