W PRZERWIE POMIEDZY SPOTKANIAMI

Jako kobieta czasowo samotnie wychowujaca 2 dzieci (z powodu meza mieszkajacego akurat w innym kraju) musze stwierdzic, ze najgorsza jest logistyka. Strasznie ciezko pracowac i zajmowac sie dziecmi. Na szczescie moja praca jest dosyc elastyczna, gdybym miala pracowac na tradycyjny etat musiala bym sie pociac szarym mydlem. Bardzo mnie drazni, ze 500+ dostaja osoby, ktore sa na zasilku a nie dostaja matki samotnie wychowujace jedno dziecko, ktore pracuja. No, ale mnie drazni tyle rzeczy w tej kwestii, ze bylby to bardzo dlugi wpis. 

W kazdym razie na chwile obecna dajemy rade. Za momencik przyjdzie nam podjac trudna decyzje czy zostajemy na nastepny rok. Z jednej strony dziewczyny coraz lepiej mowia a ja mam tutaj prace. Z drugiej strony to nie jest zupelnie normalne, zeby tata mieszkal w innym kraju, skoro mozemy byc razem. I chcemy.

Boski nadal zadowolony z pracy. I niech mu tak zostanie conajdluzej.

Ja tez lubie moich klientow. Ciesze sie, ze okazalo sie, ze jednak moge wymyslec a potem zrealizowac taki szalony pomysl jak bycie coachem i jeszcze byc przydatna osobom, ktore w innych okolicznosciach przyrody nie mialyby szansy na pomoc. Gdyby tylko te moje wiezienia byly troche blizej.  Najwiecej czasu zjadaja dojazdy i latanie z jezykiem do kolan zeby zdarzyc odprowadzic albo odebrac moje baby. Logistyka to wyzsza szkola jazdy. 

Na chwile obecna jestesmy wszystkie (w miare) zdrowe, wiec cala reszta nie ma znaczenia.

Jest dobrze. Co u Ciebie?

TO BEDZIE DOBRY ROK

Pierwszy raz po 6 latach horoskopy zapowiadaja, ze bede miala dobry rok. I bede!

Zacznijmy od dzisiaj.

Bylam z dziecmi w sklepie. Zrobilam zakupy za 40 funtow w tym urodzinowy tort do przedszkola Zu. Wykladam wszystko przy kasie, otwieram plecak a tu zonk!, nie ma portmonetki. I nagle slysze od pani przede mna: – o widze, ze zapomniala pani portmonetki, byla by szkoda nie kupic tego tortu. Ja za pania zaplace a potem odesle mi pani pieniadze na rachunek.

I tak sie stalo. Pani zaplacila, wymienilysmy sie numerami telefonu, poslalam jej zdjecie rachunku, zeby bylo jasne ile jej dluze i czekam na numer rachunku. 

Czy ten rok moze byc zly?

Wszystkim zycze wspanialego Nowego Roku! Jak widac cuda sie zdarzaja a anioly kraza wokol nas 🙂

p.s.

portmonetke zostawilam w domu na stole.

2 GRUDNIA

Urodziny Siostruni jakby ktos sie pytal. Poczta Polska dziala tak pomalu, ze prezent nie zdarzyl dotrzec z Warszawy na Slask w ciagu tygodnia. Smiech na sali. Mam nadzieje, ze ucieszy sie nawet jak dotrze za kolejny tydzien 🙂

Czeka mnie kolejny bardzo inwensywny tydzien przed wyjazdem do Czech a potem do Polski i znowu do Czech. Pracy cale mnostwo. Dobrze, bo przynajmniej nie mam wyrzutow sumienia jak wydaje na prezenty 🙂 Na szczescie jeden z warsztatow, ktory prowadze, odbedzie sie po poludniu zamiast rano, wiec bede mogla odwiedzic “kolendowy koncert” Zu.

Tak sie sklada, ze Gosia przepieknie maluje, rysuje ogolnie jest bardzo uzdolniona plastycznie (zdaniem matki, ale mysle, ze nie tylko). Za to Zu ma swietny sluch i (tym razem juz zdaniem przedszkolanki) spiewa najlepiej z grupy, nie falszuje, spiewa glosno i wyrazne.

Dzisiaj Gosia miala 2 wystapienia baletowe, i to chyba bedzie na tyle w kwestii jej baletowej kariery a potem musialysmy isc na lodowisko, bo Gosia kocha lyzwy. 

W SLUZBIE KROLOWEJ

Gosia bardzo sie ucieszyla, ze jako bylo-nie-bylo oficer wiezienny pracuje dla Krolowej, a zaraz potem zmartwila, ze jednak nie znam jej osobiscie. 

Za 20 minut musze wyruszyc na szkolenie dotyczace bezpieczenstwa do kolejnego wiezienia. To juz czwarte podobne szkolenie, niestety najdluzsze a co ciekawe w wiezieniu o raczej umiarkowanym stopniu bezpieczenstwa. To 4 wiezienie w ktorym niebawem bede mogla nosic klucze. 

Male wyjasnienie – nie jestem straznikiem wiezniennym, tylko coachem, ale w wiezieniu kazdy jest officerem a wszyscy mowia do mnie Miss 🙂

W jednym z wiezien spotkalam nawet Polaka z Bytomia. Morderce nawiasem mowiac, za 4 miesiace (po niecalych 5 latach) wyrusza w podroz do Polski i tam juz zostanie za co Krolowa skrocila mu nieznacznie wyrok.

Za kazdym razem spotykam tam niesamowitych, w pewnym sensie, ludzi. Gwarantuje, ze nikt by nie poznal, ze wlasnie wyszli z wiezienia. Bywa i tak, ze gosciowi sie nie chce wstac z lozka zeby ze mna porozmawiac, bo poniewaz on nie wstaje przez 13. No fantastycznie, za to ja jade do wiezienia ponad godzine i nie mam zamiaru czekac kolejnych 3 czy 4 az laskawie wstanie. 

Dzieci szczesliwie spia a ja mam czas w samotnosci umyc zeby. Do przeczytania 🙂

UPDATE

Napisalam tutaj metrowy wpis a potem mi go zjadla koza. Tym razem ja to jakos sprytnie zrobialam nawet nie blox. Zastrzele sie z luku.

Pisalam, ze mam tesciow, ktorzy za moja zgoda sprzataja jak wsciekli. I dobrze, i mam w dupie co sobie o mnie mysla. Pisalam tez, ze sa bo mam akurat strasznie duzo pracy. 

Mam tez katar, ktorym nie moge zarazic tescia, bo ma za miesiac operacje wymiany stawu biodrowego. 

Boski ma sie dobrze w Warszawie. Pracuje jak wol ale czuje sie zadowolony i doceniany a do bardzo pozytywna zmiana po ostatnich kilku latach w poprzedniej pracy.

Za to dla mnie taki system, ze ja jestem w Londynie a on w Wawie jest bardzo bardzo skomplikowany, no ale coz.

Wiecej nie napisze bo ide umrzec na katar a musze rano zmartwychwstac wiec dobranoc. Postaram pisac czesciej, bo ograniczylam bardzo Fb wiec czas sie znajdzie. Buziaki

JUZ BYL W OGRODKU, JUZ WITAL SIE Z GASKA

Tak bylam blisko fajnej pracy. Tak, kuzwa, blisko. Ale pech, nie udalo sie. Wchodzi nowy inwestor i wprowadza swoich ludzi (zrobila bym to samo, wiec sie nie dziwie). Za ostatnich kilka lat sie z ta gaska witam relatywnie regularnie niestety. Ale coz. Taka karma. Dzisiaj mam w planie sie jeszcze pozalowac a jutro zaczynam z poprawianiem korony. 

SAMA W DOMU

Nie wiem czy pisalam, ze Boski przeprowadzil sie do Warszawy. No nic sie nie stalo zlego, tylko dostal w Warszawie dobra prace a nas nie udalo sie tak szybko przeniesc z mieszkaniem, szkola i wszystkim, wiec my ciagle jeszcze jestesmy w Londynie.

Nico mi to komplikuje prace, bo do wiezienia trzeba chodzic pomiedzy 9 a 11:30 a potem miedzy 14 a 16:30 a ja musze na 9 odprowadzic dzieci do szkoly a o 16 je odebrac. Dodajac, ze wszystkie wiezienia sa tak godzine drogi od miejsca gdzie mieszkam. Ale coz.

Bryce “samotna matka” ma duzo wad, ale ma tez zalety. Bardzo lubie Boskiego, powaznie, ale bez niego jest tutaj tak jakos mniej stresujaco. Przyznam, ze sprzatam nawet wiecej, tylko nikt mi nie lata za dupa mowiac kiedy mam to robic:)

Czego mi brakuje poza nim samym? Chwil wytchnienia kiedy czlowiek decyduje czy ubije malego gada czy siebie… i zawsze musi siebie bo nie ma zmiennika. Ale dajemy rade :)) Czasem nawet ja ide biegac a on gada z nimi przez Skype :))

Buziaki!