XV CUMBRE IBEROAMERICANA

Od środy ( 12.10.2005 – przypominam rocznica odkrycia Ameryki) Salamanka stopniowo zamieniła się w twierdzę. I ma ku temu dobry powód – właśnie tu odbywa się spotkanie wielkich świata języka hiszpańskojęzycznego ( i portugalskojęzycznego, bo trudno zapomnieć o Brazylii i Portugalii). Ulice są pełne policjantów, bodyguardów i dziennikarzy, wszystkich z charakterystycznymi identyfikatorami, dyndajacymi na kolorowych tasiemkach.

Jest król i książe hiszpański, najprawdopodobniej przyleciał również Fidel Castro (miał potwierdzić swoje uczestnictwo pół godziny przed planowanym odlotem samolotu z Kuby, a ja nie mam TV) i generalnie wszyscy wielcy z ameryki południowej i środkowej.

Od środy, samochody (w tym taksówki) nie maja wstępu do centrum miasta, a nam co najmniej 3 razy dziennie przypominają w szkole, że powinniśmy nosić ze sobą ID i pokazywać je na każde wezwanie, i nie dyskutować!!! Policja będzie uprzejma, ale nie miła.

I nie nosić plecaków, ani żadnych podejrzanych przedmiotów. No jasne, kto w dzisiejszych czasach nie nosi małej bobki w plecaku, albo chociaż poręcznego kawałka plastiku na Fidelka?

Plecak nosze, ID też, ale najwyraźniej nie wyglądam na terrorystę, bo nie zaczepił mnie żadnej z tysiąca policjantów mundurowych i udających nie policjantów, których spotkałam na swoich drogach od środy.

O 10:00 na Plaza Major (rynku głównym, o nim kiedyś szerzej) miał być Król Hiszpanii, ale w klasie mnie przegłosowali i nie poszliśmy się gapić. ¡Qué pena! Szwajcarzy kurde, mają Davos to się im nie chce oglądać wielkich tego świata:)

Najbardziej to bym chciała zobaczyć Fidela – ostatniego wielkiego łgarza naszej epoki, ale ten to pewnie będzie przejeżdżał w czołgu, to i tak bym nie miała szansy.

O słyszę helikopter… to nie przypadek, helikoptery monitorują miasto już od niedzieli.

Się dzieje, co nie?

Leave a comment