EREMITA

Dla pewności zacznę od tego, że nie jestem smutna, ani nie mam chandry ani złego humoru. Po prostu obudziłam się z myślą o nim, bo wczoraj koleżanka skarżyła się, że czuje się sama, że nie wie co będzie robić w czasie weekendu. Że nie wie co zrobić, żeby mieć kogoś, nawet nie wielkiej miłości, po prostu kogoś z kim spędzała by czas. Że jest tak bardzo sama.

Poza tym w nocy śnił mi się on – mój towarzysz podróży, EREMITA.

Tarot to szaleństwo, wiadomo, nie można w to wierzyć tak samo jak w horoskopy, wróżki czy chińskie ciasteczka. Niemniej jednak razem z moją przyjaciółką w ciągu ostatnich kilku miesięcy bawiłyśmy się w stawianie tarota 2 razy. Oczywiście śmiałam się z niej, że przecież to niemożliwe, żeby tarot mógł powiedzieć coś o nas, o naszej przyszłości, bo zawsze wybierzemy inne karty niż poprzednio. Ona mówiła, że to prawda, ale, że będę zaskoczona jak często te ważne dla nas karty będą się powtarzać. Potem sprawdzałam to jeszcze raz z kolegą i okazało się, że ma rację.

Ja mam zawsze 2 karty – przyjaciół od serca: Siłę, w jakiejś tam postaci (kart symbolizujących siłę jest więcej) i Eremitę. Zawsze. Nawet jeśli wybieram 2 karty, jedną z nich będzie mój Przyjaciel EREMIRTA, samotnik. Brzmi strasznie, prawda? A może po prostu prawdziwie?

Ale najpierw o samotności. Po smutnych wyznaniach koleżanki, zaczęłam się zastanawiać czy zdarza się nam, że NIE jesteśmy sami? Doszłam do wniosku, że zdarza. Czasem uda nam się spotkać człowieka lub ludzi, którzy nieomal potrafiła czytać nasze myśli. Ale to wszystko pod warunkiem, że mają czas i że mają ochotę poświęcić go właśnie nam. Ile znam par w których on i ona nie są sami? Chyba tylko rodzinę mojej Siostry i to też nie zawsze. Reszta czasem spotyka się w pół drogi, ale generalnie żyje, myśli, sama, tworzy swój świat na swój własny użytek – i na użytek swoich małych dzieci. Poza tym są jeszcze chwile zapomnienia, kiedy jesteśmy gdzieś w jakimś fajnym miejscu z przyjaciółmi i jest nam dobrze, uchylamy drzwi do naszego świata. Jak bardzo, to zależy z kim. Samotne nie są chyba tylko małe kochane dzieci. Te cała swoja samotność oddają rodzicom, którzy są ich małym-wielkim światem. Jeszcze są momenty na początku (szczęśliwego zwłaszcza) zakochania, kiedy wydaje nam się, że chwyciliśmy Pana Boga za nogi i ten ON/ONA będzie dzielił z nami nasz świat. Acha… pierwszych 5 minut, chyba, że mamy szczęście podobne do wygranej w totolotka.

Potem już generalnie idziemy sami.
Możemy sobie gadać, że nie. Jesteśmy sami.

Wiec miła Pani V., to se neda, lepsi uz to nebude! Przynajmniej nie permanentnie.

I już to jest dostateczny powód, żebym uznała EREMITĘ, za swojego przyjaciela. Zamiast się bać, postanowiłam jednak, że poznam go lepiej. I okazało się, że nie taki diabeł straszny….

Oto opis karty, którą wybieram (jak dotąd) zawsze:

EREMITA. Karta poszukiwania prawdy w oparciu o własne możliwości umysłowe. Jeżeli wyciągnąłeś(aś) Pustelnika to nadszedł już czas, aby wykorzystać swoje potencjały intelektualne opierając się o własne przemyślenia i samodzielnie, w odosobnieniu, odkrywać prawdę ukrytą głęboko przed poznaniem w nieświadomości zbiorowej. Cechuje Cię precyzyjne myślenie i możesz nawet bez wykształcenia lub odrzucając wszystko co wiesz (to może się okazać niezbędne na początku) uzyskać kontakt z Najwyższą Mądrością i mieć dostęp do pokładów wiedzy niezwykłej, napełniającą i przenikającą materię. To sprawia, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są jednym. Uzyskać możesz obraz pełny i zrozumiały. Droga jednak nie jest ani łatwa ani krótka. Czeka Cię wiele okresów zwątpienia bądź rezygnacji, a kiedy ostatecznie stracisz nadzieję i powiesz sobie, że nic nie wiesz i nic nie rozumiesz, odnajdziesz właściwą drogę i prawdę. Musisz bezbłędnie rozpoznać, która droga zaprowadzi Cię do prawdy, a którą nie wolno Ci iść, bo nie wiadomo w którym miejscu i czasie na powrót będzie za późno. Jest tam wiele kuszenia i wiele pseudointelektualnych dyskusji, które do niczego nie prowadzą. I choć wydawać Ci się będzie, że jest to ważne, nie daj się w to wciągnąć. Musisz odróżnić prawdę od fałszu, w przeciwnym razie czeka Cię katastrofa. W swoim zasadniczym znaczeniu Pustelnik to ten, który świadomie wybiera duchową ścieżkę bez oparcia o zinstytucjonalizowane formy, a swoją mądrość uzyskuje w oparciu o własne przemyślenia, z dala od ludzkich skupisk, również po to aby lepiej zrozumieć siebie.

A więc Panie E. już jakiś czas dzielimy wspólną drogę z lepszymi lub gorszymi efektami… A biorąc pod uwagę, że i tak myślę, że generalnie jesteśmy sami – my, ludzie (ale nie koniecznie samotni, bo to nie to samo), to może nie tak źle, że jest ze mną.

I wcale nie musisz się ze mną zgadzać:)!

Leave a comment