CENTRUM (SŁUSZNIE) WYPĘDZONYCH

To nazwa artykułu, który przeczytałam kiedyś we Wprost, albo Polityce, już dokładnie nie pamiętam.

Bardzo mi się ta nazwa spodobała, ponieważ to co wyprawia Erika S. jest moim zdaniem nie do przyjęcia. II Wojna Światowa skończyła się dobre 60 lat temu, a mimo wszystko powraca jak bumerang w wypowiedziach polityków, w czasopismach a nawet tutaj w Salamance gdzie pod jednym dachem mieszkają ludzie różnych narodowości. Na przykład Stefi – jedna z moich najlepszych koleżanek, dumna mieszkanka północnej Bawarii, no i ja – Polka, jak mówi Pan Boski, nieustannie owinięta w polską flagę.

Pytanie brzmi, czy po tylu latach powinniśmy jeszcze wracać do tematu wojny, który nas, jakby się zdało zupełnie nie dotyczy? Jest to kwestia niezwykle delikatna i każdy może mieć swoje zdanie na ten temat, ja myślę, że nie tylko możemy, ale powinniśmy.

Po pierwsze nie jest prawdą, że wojna nie miała wpływu na nasze życie. Gdyby nie wojna, ja na przykład wcale nie byłabym na świecie, bo Dziadziuś zanim poznał Babcie miał żonę, która zginęła w Oświęcimiu a Babcia narzeczonego, który zginął w wojnie obronnej. Mój drugi Dziadzio zobaczył swojego syna, a mojego Ojca dopiero, jak ten skończył 6 czy 7 lat, dopiero po wojnie i już nigdy relacje pomiędzy nimi nie były takie jak powinny. Kto wie, może Ojciec żyłby jeszcze, gdyby nie jego zamotany charakter i relacje z Ojcem? I my byłybyśmy inne, i moja Mama patrzyłaby inaczej na świat, bo jej mąż byłby inny. Tak więc, myślę, że mam prawo uważać, że wojna miała wpływ na moje życie.

Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że trudno winić Bogu ducha winnych, 20 letnich Niemców, za to, że ich dziadkowie walczyli o ich zdaniem słuszną sprawę (a często nie było to nawet ich zdanie). Jedyne co bym od tych młodych Niemców chciała to to, aby pamiętali, że to ich naród rozpętał tę rzeź. Że nie ma żadnego wytłumaczenia dla działań ich Dziadków, którzy walczyli po stronie Hitlera. Często słyszę: „gdyby nie chcieli to by ich zabili”. Gdyby za to chcieli myśleć dzień wcześniej to nikt nikogo zabijać by nie musiał.

Osobiście nie jestem fanem Cz. Miłosza, ale zawsze jak myślę o takich wytłumaczeniach, typu, że nowy Papież „musiał iść do Hitlerjungen” przypominają mi się jego słowa:„I Ty nie jesteś tak bezwolny, a choćbyś był jak kamień polny, lawina bieg od tego zmienia po jakich toczy się kamieniach. Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny”.

Mój Dziadzio, skądinąd uparciuch, mówił zawsze: „słowo MUSZĘ nie istnieje, możemy podyskutować o chcę”. Oczywiście, że są „muszę” – na przykład obowiązki rodziców względem małych dzieci, ale wyjątków jest mało. I przykład postępowania Niemców w czasie wojny nie jest adekwatny.

Pamiętam o tym, że łatwo jest osądzać innych jeśli samemu nie musiało się dokonywać wyboru „zabić brata, albo być zabitym przez brata”. Dlatego nie chcę, aby dziś ktokolwiek kogokolwiek osądzał. Chciałabym tylko, aby wszyscy PAMIĘTALI o tym jak i dlaczego wybuchła wojna i nie pozwolili sobie nawet przez chwilę na szukanie wytłumaczeń. Wojna była jednoznacznie zła. Ci, którzy walczyli po stronie Hitlera jednoznacznie popełnili zbrodnię.

Mam nadzieję, że nasze wejście do EU pomoże w końcu w ujednoliceniu podręczników i wycofaniu ze sklepów map na których Mazury czy Śląsk są oznaczone jako część Niemiec (widziałam takie mapy na własne oczy). Moim zdaniem w całej Europie, podczas nauki historii powinno jednoznacznie podkreślić tę część przeszłości, która dotyczy genezy i rezultatów II wojny światowej. Nieznajomość historii starożytnej może prowadzić do śmiesznych sytuacji, nieznajomość historii najnowszej może zabijać. A tego, ostatnimi czasy, mieliśmy w Europie, więcej niż dość.

Leave a comment