CISZA

W piątek w nocy, 5 osób z mojej
szkoły wybrało się na wycieczkę do Lizbony: dwoje Włochów, Brazylijczyk, dwoje
Holendrów. Mieszkam stosunkowo niedaleko granicy z Portugalią, opłaca się
jechać.
Tutaj w okolicy już zrobiła się
zima, wczoraj padał śnieg, czasem są krótkie przymrozki.
Droga była śliska. Nie wyrobili
na zakręcie. Za zakrętem był mur.
Włoszka została w szpitalu w
Portugali z pęknięciami czaszki i złamaniami obręczy biodrowej (nie wiem czy tak
się to fachowo nazywa). Dziewczynie, która kierowała "nic się nie stało"… jest w szoku.

Dzisiaj przed zajęciami
uczciliśmy pamięć Brazylijczyka minutą ciszy. Już nie wróci do szkoły, ani do domu. Siedział z tyłu, w środku, nie
miał zapiętych pasów. Luzak. Roztrzaskał głowę o mur.

Reszcie nic się nie stało. Jechali stosunkowo bezpiecznie,
kierowca nie był pijany ani nic takiego, pech.
Proszę, zapinaj pasy!

Leave a comment