„Moja Amerykanka” ma problemy z
nauką hiszpańskiego. Jak większość przeciętnych Amerykanów zna tylko
angielski i jej mózg nie chce przyjąć do wiadomości, choć bardzo się stara, że
wyrazy się odmieniają, mają liczbę i rodzaj, a forma czasowników zależy od
osoby, liczby i rodzaju a to wszystko zmienia się w zależności od miliona powodów. A do tego większość najczęściej używanych czasowników
odmienia się nieregularnie.
Wszystkie „r” aż
dźwięczą, „ll” wymawia się jak coś pomiędzy „j” i „dż”, a generanie
wyrazy brzmią inaczej niż powinny i do tego hiszpanie mówią o wiele za szybko.
Jest załamana, krótko mówiąc.
W Hiszpanii jest już co najmniej
7 tygodni, a w szkole nie potrafi skończyć 4-tego.
Z drugiej strony, sympatyczni
skądinąd wykładowcy, mówią w większości przypadków TYLKO po hiszpańsku, bo niby
dlaczego mieliby znać jakiś inny język, no i kółko się zamyka. Są jeszcze
zabawne przypadki nauczycieli, którzy mówią Spanglish – bo do English to
jeszcze daleko i jak to tylko możliwe powtarzają, że byli w USA.
W związku z tym, że jestem
również w pewnym stopniu antytalenciem językowym, postanowiłam pomóc amerykance,
przy okazji ćwicząc mój mizerny (ale jednak) hiszpański. I juhuuu, udało się. Będzie miała
za darmo (a to bardzo drogie) kilka dni prywatnych lekcji z jakimś Spanglishem.
Cieszę się niezmiernie, bo już i tak była smutna z powodu rozstania z chłopcem
ta moja Amerykanka a stawała się jeszcze smutniejsza. A co ma być smuciak jak nie musi.
A tak patrząc z boku, to ciekawe
socjologicznie zjawisko. Dwa światy: anglojęzyczny i hiszpańskojęzyczny – czyli
po chińskim, dwa najczęściej używane języki, przedstawiciele obu głęboko
przekonani, że jak będą mówić GŁOŚNO i P O W O L I, to ten co z nimi rozmawia, na
pewno zrozumie. No na 100%. ¡BUM! Nie zrozumie! Jak przyjdzie co do czego,
prosta rozmowa staje się niemożliwa. Problem nie do rozwiązania.
Patrząc z tego punktu widzenia,
w sumie dobrze jest być z Polski i mieć świadomość, że z 1 językiem to się
jednak świata nie zawojuje. Choć z drugiej strony… jak wskazują moje (ha ha)
wieloletnie doświadczenia zawodowe, Polacy są wszędzie! Giełda Frankfurcka –
Polka, Deutsche Bank – Polka, Reuters Praga – Polak, Giełda Chicagowska –
Polka. To może będzie łatwiej jak oni się douczą polskiego, a my będziemy mieć
spokój? Niemniej jednak w oczekiwaniu powrócę do czasowników nieregularnych w presente de subjuntivo 🙂 Dobranoc!