Nie napiszę wprost które, bo
mogłoby się to dla mnie skończyć śmiercią lub trwałym kalectwem. Powiem
ogólnie: jest leciwa (hi hi:). I tak każdy sobie policzy:)
Ale trzyma się dobrze, o czym
świadczy fakt, że w celach różnych i różnych urzędach nieustannie posługuje się
moim dowodem osobistym, a ja muszę pokazywać dotyczny, żeby mi w sklepie
naprzeciwko sprzedali piwo dla szwagra. Tak więc wygląda zaskakująco młodo,
jak na „swoje lata”:)
Moja Siostra, podoba jej się lub
nie, jest moim najlepszym przyjacielem. Nie zawsze mnie słucha, co prawda, bo
ma dużo spraw na głowie: rodzinę, pracę, dojazdy, ale przeważnie pozwala mi gadać,
a to mi zazwyczaj wystarcza.
Jest posiadaczem 2(3) ufoludków:
Matyldy (9), Niedźwiadka (4,5), no i mnie. Twierdzi, że wszystkie jej dzieci
miewają problemy na podobnym poziomie, ale Matylda bywa mądrzejsza ode mnie
(bardzo śmieszne).
Moja Szlachetna Siostra
zauważyła moją egzystencję jak miałam 15 lat. Wcześniej byłam raczej natrętnym
elementem krajobrazu.
W szkole pomogła mi 4 razy (licząc
ze studiami 5):
- narysowała szlaczek w zeszycie z polskiego w 1
klasie podstawówki, po pierwszej lekcji, żeby był ładny. - przepisała pierwszą lekcję z matematyki w 1
klasie, bo napisałam jak kura pazurem (wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że
to standard:) - w 7 klasie podstawówki wytłumaczyła mi
dysocjację kwasów i soli - w 2 czy 3 klasie liceum ponownie wytłumaczyła
mi dysocjację kwasów i soli (Nawiasem mówiąc do dziś nie rozumiem dlaczego
zawsze miałam dziurę w mózgu w miejscu na zrozumienie dysocjacji kwasów i
soli)
Czyli wkraczała
kiedy już intensywnie tłukłam głową o ścianę, w reszcie przypadków słusznie
(jak się później okazało), uważała, że poradzę sobie sama.
- jak mnie kiedyś odwiedziła w akademiku,
narysowała mi (Pani Geolog, już wtedy) przepiękny przekrój przez rzekę na
geomorfologie. Wszyscy mi zazdrościli! A gościu dał mi „-4”. Debil.
Najbardziej charakterystyczną
cechą mojej siostry są powalające zdolności organizatorskie, tudzież zdolność
przekonania kamienia, że może jednak… Z ostatnich wybryków najbardziej
podobało mi się jak przekonała pana o tym samym co nasze (jej panieńskie)
nazwisko, skądinąd dosyć niespotykane, że na pewno jest między nami jakiś
stopień pokrewieństwa. I dostała 20% zniżki na stal!!! potrzebną do budowy jej
domu. No, czy to jest normalne?
Poza tym jest w stanie zdobyć
każdą informację – nie istnieje Pan/Pani w sądzie, urzędzie, sekretariacie,
instytucji, przedsiębiorstwie, która nie poddałaby się urokowi … jej
niebieskich oczu i trzepoczących rzęs niskiej, zagubionej blondynki… (jest
wysoką, ciemną brunetką z ciemnobrązowymi oczami, ale przez telefon nie widać).
No prawdę mówiąc TERAZ jest
tolerancyjna, dobra, sprawiedliwa, nieomal idealna…aż do czasu, kiedy się
wścieknie. Wtedy tornado do przy niej mały pikuś. I nie trwa to 3 minuty,
niestety. Wtedy najlepsza jest Matylda, która po 10 min. „słuchania” mówi ze
spokojem „Mamo, skończyłaś?”. I wtedy moja szlachetna Siostra szuka okna, przez
które wyskoczy (teraz to już nawet może skakać, max. z 1 pierwszego pietra, to
się raczej nie zabije).
Kiedyś uważała, że ja się mam
lepiej (co pewnie było prawdą, ale jakoś nie pamiętam), więc na przykład: ja
musiałam się z nią dzielić a ona ze mną nie. Podobnie ona mogła się na mnie
skarżyć, ja też mogłam… ale nie byłoby to specjalnie taktycznym posunięciem.
Kiedyś oberwałam, bo nie chciałam wyrzucić śmieci, więc ryczałam oczywiście.
Przyszła Mama, spytała się: „czemu ryczysz?” odpowiedziałam – rycząc „bo lubię”
(spróbowałabym odpowiedzieć inaczej), powód był oczywisty, więc Mama spytała
się Siostry „czemu ryczy?” i otrzymała odpowiedz: „słyszysz, że lubi”. Nie było
winnych, nie było kary. Lubię to lubię. No, w tym okresie to lubiłam ryczeć
pasjami:)
Potem obie wyrosłyśmy, ona
ztolerancyjniała, ja nieznacznie zmądrzałam i jest fajnie. Będąc na półrocznym
rejsie (miałam wtedy 16 lat) dostałam od niej list zaczynający się od zdania
„Głupio, że Cię nie ma tak długo, nawet nie ma się z kim pokłócić”.
Przynajmniej w jakimś zakresie doceniała moją skromną osobę!;)
W każdym razie, kocham tę moją
Siostrę, bo…dużo by tego było. A mój świat byłby bardzo, bardzo słaby gdybym
tak na przykład była jedynaczką.
A dziś są jej URODZINY, więc
życzę jej, żeby była zawsze zdrowa, zadowolona, niezgupła, kochała swojego męża
i dzieci (wszystkie), miała trochę więcej czasu dla siebie i dostała duuuużo
prezentów! A kto ma ochotę, niech się, choćby w myślach, do moich życzeń
dołączy.
P.S.
Ale jednak jest dziwna, podam przykład: kiedyś, w głębokiej młodości,
wpadłam na wspaniały pomysł, żeby nazywać ją czule „Szkapa Dorożkarska”, ale
pomysł bardzo intensywnie się jej nie spodobał. No do dziś nie rozumiem
dlaczego:)))))