W JEJ BUTACH – wpis na zamówienie:)

Jak napisać o filmie, żeby nie
napisać o czym jest a człowieka zainteresować? Bądź tu mądry i pisz wiersze.

Byłam oczywiście w nowych,
przewygodnych butach, co się przydaje, bo film trwa jakieś 134 min + reklamy.

W rolach głównych: Cameron Diaz,
reszta w zasadzie nie istotna, dla mnie mało znana, choć jest jeden sympatyczny
przystojniaczek, o którym pewnie jeszcze usłyszymy.

Film bardzo mi się podobał. Nie
zabrałabym na niego Pana Boskiego, bo raczej (za) mocno stąpa po ziemi a
relacji między siostrami z przyczyn obiektywnych nie rozumie, więc pewnie nie
umarłby z zachwytu, ale prawdopodobnie by przeżył (co nie zawsze jest u niego standardem
w przypadku tego typu kinematografii). Ale taki Gucio, albo Diabeł, jak sądzę,
obejrzeli by z przyjemnością. Dla zabawy, ale bez odrazy, „że dla bab”.

„W jej butach” opowiada o skompilowanych relacjach między
siostrami. Trochę przesadzona rzeczywistość, bo TAKICH rzeczy to się jednak nie
robi. Ale generalnie o tym, że siostra to taki człowiek, któremu czasem bardzo
zachodzi się za skórę a on to jakoś przeżyje. Nawiasem mówiać, fajnie to natura
wymyśliła, że ma się takiego człowieka, którego się kocha na tyle, że nawet jak
się go z jakiegoś powodu bardzo nienawidzi, to za długo w tym stanie człowiek
nie wytrzyma. Słyszałam o wyjątkach, ale na szczęście nie znam osobiście.

Reasumując: polecam, przyjemny, nie za prosty, choć oczywiście
nieskomplikowany (Cameron Diaz) film, na ciemne, zimowe popołudnie. Lepiej z
koleżanką, ale „pan i władca” też powinien przeżyć i to raczej z uśmiechem.
Żadnego „dzieła” proszę się nie spodziewać, ale przyjemny wieczór zapewniony.

P.S.
Wszystkiego najlepszego z okazji
urodzin Pani A.!

Leave a comment