Autorka: Pearson Allison
Zdenerwowała mnie ta książka
bardzo. Nie, nic jej nie jest. Powiem więcej, świetnie się ją czyta! Z gatunku:
„nie wkładaj dzieci do wanny zanim zaczniesz ją czytać, bo możesz je wyłowić dopiero
rano”. Zdenerwowała mnie bo jest prawdziwa. I dlatego, że w tym roku będę miała
30 lat.
Wiem, że 30 lat to nie koniec
świata, ale dla kobiety to początek końca kariery zawodowej, jeśli ktoś chce
robić szalone rzeczy i jeśli ktoś chce mieć dzieci. A ja bym chciała i jedno i
drugie.
Być może jestem zdecydowanie
zbyt ambitna, ale chciałabym jeszcze trochę poszaleć. A tu nie ma czasu!
Dobrze, nie będę miała dzidziusia jutro, pewnie nawet za rok nie. Ale jeśli przegapię
jeszcze parę to będzie pozamiatane a ja stanowczo chciała bym mieć dzieci! Biorę
pod uwagę zbawienną możliwość, że jak urodzi się taki mały smok, to hormony
sprawiają, że człowiek (czytaj: kobieta) nie chce nic innego tylko trwać przy
jego mikroskopijnym łożu do końca swych dni, z tym, że na razie (pewnie z
braku przychówku) tego nie czuje. Co zrobię jeśli nie poczuję?
Wiele moich koleżanek, w tym
młodszych koleżanek (ja mam prawie same młodsze 😦 marzy tylko o tym, żeby JUŻ
przestać pracować i zacząć zajmować się małą pociechą. I to jest extra.
Podziwiam je i życzę im aby to „już” było jak najszybciej. A ja bym chciała
popracować jeszcze chwilę, najlepiej w City w Londynie albo NY. Taa wiem, że prawdopodobieństwo
jest żadne, a jeśli, to trzeba na to czasu, którego ja już mam strasznie mało???!!! Ta myśl mnie nieludzko drażni. Wiek wcale mi nie przeszkadza, nie wyglądam, nie
myślę, nie czuje tak, jak chyba powinien, 30 latek (tka). Ale staropanieństwo do drzwi
puka (co mi snu z oczu akurat nie spędza) i jednak tego małego człowieka powić wkrótce
powinnam, bo moje cielsko MA 29 lat, podoba mi się czy nie. I do tego bardzo
lubię małych ludzi i chciałabym być kierownikiem mniejszego stadka.
Że też ja się nie urodziłam jako
spokojny przeciętniaczek, tylko jako pomylony przeciętniaczek.
Będę się spełniać jako pisarka
niskonakładowych książek (10 egzemplarzy, więcej się nie sprzeda:), albo pracować
na 1/3 etatu w podmiejskim cyrku (mam swój ulubiony numerek, co nie AW?).
Albo dołączę do grona „nie wiem,
jak ona to robi” jak Siostra czy Tajemnicza
Polka. Zobaczymy.
W każdym razie książkę dobrze i
bardzo szybko się czyta. Tak jak lubię.