SŁONIECZKO ŚWIECI…

… za oknem, w słońcu jakieś 17-20 stopni a ja jak głupia siedzę w domu i marzną mi łapy. Byłam dziś wyprowadzić Agradablę na jakiś 4 godzinny spacer, ale chyba powinnam starać się bardziej. Taka śmieszna sytuacja. Bo w domu zimno… co za miesiąc okaże się zbawienne, a na zewnątrz też zimno, jeśli się człowiek intensywnie nie rusza, a ja się mało gdy intensywnie ruszam, więc w efekcie mam cały czas fioletowe paznokcie z zimna. Cała ja.

Szkoła zacznie się w przyszłym tygodniu więc staram się w miarę efektywnie wykorzystywać czas: czytaj: czytać. A jak chcę już skrajnie efektywnie wykorzystywać czas to czytam „Manolito Gafotas” – hiszpański hit dla wczesnych nastolatków, akurat na moim poziomie.

Żadnymi wiekopomnymi działaniami nie mogę się dziś pochwalić, poza dobrym humorem, a to w warunkach relatywnego mrozu (hi hi) jest dla mnie pewnym osiągnięciem.

Uśmiecham się więc ładnie… A. 

Leave a comment