Mam teraz sporo czasu, więc dużo
śpię. Śnią mi się jakieś zupełnie szalone rzeczy na temat wszystkiego, z
których rano powoli wybudzam się, jeszcze przed budzikiem.
Zanim otworzę oczy, ciągle w
pół-śnie wyobrażam sobie miejsce gdzie się obudzę i… jeszcze nigdy nie „obudziłam
się” w Sewilli. Najczęściej budzę się u Dziadków, w starym mieszkaniu w
Sosnowcu (czyli jak miałam nie więcej niż 9 lat, bo potem się przeprowadzili),
często w Pradze, czasem u rodziców, raz nawet w nowym domu u Siostry, ale tutaj
jeszcze nie. Ciekawa jestem jak by to wytłumaczyli specjaliści:)
Ponadto poznaję od nowa życie studenta. A student ma co? Czekać, bo ma
dużo czasu. Wczoraj czekałam na gościa pół dnia, dzisiaj rano byłam o 10:00 i
już wiem, jak wygląda, ale mam przyjść o 12:00 to będzie miał czas. No to
fajnie. Ciekawa jestem co z tego wyniknie.