Hiszpańskie skrzynie. Reżyseria:
Alberto Porlan
Piszę to o 1:39 nad ranem, właśnie
skończyłam oglądać prawie dwugodzinny film dokumentalny z 2004 roku dotyczący
drogi, jaką w czasie wojny domowej w Hiszpanii (przypominam 1936-39) przebyły
obrazy i najcenniejsze dzieła sztuki z madryckiego Muzeum Prado.
…Jest rok 1936. Różnice pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi w Hiszpanii są tak wielkie, że
zaczynają kształtować się dwa wyraźne obozy: lewicowy – złożony głównie z
niewykształconego plebsu, oraz prawicowy, w którego skład wchodzi burżuazja
wspierana przez kler, nad którą władzę za jakiś czas obejmie generał Franco.
Rebelie nasilają się do tego stopnia, że rewolucja powoli zamienia się w wojnę
domową, która krok po kroku rozszerza się na teren całej Hiszpanii. W tym
momencie dziejów wojna jest jeszcze daleko od Madrytu, ale zbliża się wielkimi
krokami….
Grupa zaniepokojonych
intelektualistów, malarzy i znawców sztuki zaczyna zastanawiać się jak
przeszkodzić powstańcom w niszczeniu dzieł sztuki. Przede wszystkim jak nie
dopuścić do zniszczenia jednej z największych światowych kolekcji obrazów,
zgromadzonej w Muzeum Prado w Madrycie.
W
pierwszym odruchu kilka obrazów oddają do depozytu w Banco de Espada. Ale
okazuje się, że zwiniętym w rulon starowiekim arcydziełom bardziej szkodzi
wilgoć niż bombardowania. Front zbliża się coraz szybciej. Obrazy trzeba ukryć
NATYCHMIAST. Konserwatorzy wpadają na pomysł zaprojektowania ogromnych skrzyń,
do których wkładają przygotowane i szczegółowo skatalogowane dzieła sztuki, w tym
obrazy, włącznie z ramami. Przygotowania przebiegają w ekspresowym tempie,
zwłaszcza, że na Prado spadają pierwsze bomby.
Konwoje z dziełami mistrzów
pędzla, tonami złotych i srebrnych monstrancji, biżuterii i klejnotów koronnych
wymykają się z Madrytu już wśród huku bomb. Jadą do Walencji do specjalnie
przygotowanego kościoła, który ma służyć jako depozyt. 59 najcenniejszych
obrazów będzie ukrytych w starych fortyfikacjach. Te, pod kierownictwem
architekta Prado, zostają przygotowane do obrony skarbu. Wymyślono 5 warstw
ochronnych, w tym jedną z ryżu, którego sprężystość ma zabezpieczyć arcydzieła
w wypadku ataku bombowego. Gdyby taki nastąpił, zasypanym gruzami obrazom nie
powinno grozić niebezpieczeństwo. Z tym, że to dopiero początek wędrówki
hiszpańskiego skarbu. W warunkach
zmieniających się rządów i przesuwającego frontu, konwoje z tysiącami bezcennych
obiektów docierają do Barcelony a następnie Figueres.
Stamtąd w wyniku nacisków
społeczności międzynarodowej a przede wszystkim dyrektorów British Museum i
Luwru zostają skazane na dalszą drogę, tym razem do „bezpiecznej” Genewy. W
1939 roku Franco ostatecznie przejmuje władzę a jego rząd zostaje uznany przez
społeczność międzynarodową. Aby przysporzyć sobie sojuszników, w maju 39’ Franco zgadza się, aby
zachowane w doskonałym stanie arcydzieła zostały wystawione w Genewie w ramach
3 miesięcznej ekspozycji… do 31 sierpnia 1939 roku włącznie.
Tymczasem Niemcy przeprowadzają
prowokację w Gliwicach a po ataku na Westerplatte 1 września 1939 roku
rozpoczyna się II wojna światowa, w której Hiszpanie osłabieni wojną domową nie
mają brać udziału. Anglia i Francja wypowiadają Niemcom wojnę, Francja ogłasza
powszechną mobilizację. Tylko dzięki osobistym
kontaktom dyrektorów największych muzeów udaje się załatwić eksterytorialny,
szczelnie zamknięty pociąg, w którym hiszpańskie skrzynie mają powrócić do
kraju. Ekspedycja wyrusza w drogę. Po niewielu kilometrach cudem udaje się
uniknąć katastrofy kolejowej. Skrzynie są zbyt wielkie, aby przejechać przez
niektóre szwajcarskie tunele! Przepakowane skarby bezpiecznie docierają do
Madrytu w nienaruszonym stanie. Był to ponoć najbardziej wartościowy,
jednorazowy transport w historii ludzkości.
Żadne z wędrujących 3 lata dzieł sztuki nie zginęło. Wszystkie dotarły
do Madrytu doskonale skatalogowane i w takim samym stanie jak 3 lata wcześniej
z niego wyjechały.
Do 2003 w muzeum Prado nie była umieszczona nawet wzmianka o
sztabie malarzy, konserwatorów sztuki, maszynistek, archiwistek, tragarzy,
kierowców itd. itd. którzy uratowali jego zbiory.
Niesamowicie ciekawy dokument. Aż mi ciarki chodzą po plecach.To jest zupełnie inna historia,
tego samego kontynentu, której właściwie nie znamy….
Ekspozycja w Prado jest naprawdę imponująca.
Nie lubię chodzić późno spać,
jest 2:02 rano, ale nie chciałam zapomnieć o czymś ważnym.