Myślę, że jestem moim plecom
winna sprostowanie.
W związku z tym, że już mnie
boli wszystko, z przewagą gardła, muszę przyznać Evelinie rację, to nie plecy to
przeziębienie. Jak zwykle, nie umrę, ale przechodzę do następnego razu. Czyli
git. Lepsze to niż choroba pt. "ból pleców", bo bolą bardzo.
Idę się leczyć do jutra rana:)
(o 8:00 mam zajęcia)