STATYSTYKI

W dzisiejszych statystykach odkrylam, ze jedna z odwiedzajacych mnie osob byl ktos, kto szukal informacji dotyczacych: GOLEBI.
Najwyrazniej ostatnie 2 miesiace tyle pisze o tych zwierzatkach, ze stalam sie specjalista w tej dziedzinie nauki.

Ponadto staralam sie DOWIEDZIEC. Bo niby dzisiaj jest THE DAY. Ale to czego chce sie dowiedziec mozna sprawdzic tylko za pomoca przegladarki IE, a w tej biblitece, w ktorej jestem, (temat ilosci biblitek na tej uczelni jest warty osobnego wpisu), jest tylko jakis nowy Netscape. Polecialam (no moze to niewlasciwe slowo, bo w jednym wpisie golab i polecialam, moze doprowadzic hodowcow do szalenstwa) a wiec pobieglam do bibliteki na Wydziale Antropologii. Tam sa tylko 2 komputerki za to z IE. Oczywiscie oba byly zajete. Przed jednym siedziala murzynka, ktora pisalam 10 palcami tylko 1245 wolniej niz ja dwoma w porywach do czterech. Przed drugim monitorem siedzial czlowiek, ktory klawiature widzial po raz drugi w zyciu, chyba, bo poszukiwal kazdej litery tak z 3-4s. A wiec, czekalam. I czekalam. Patrzylam, jak murzynka piesci ten swoj mail. Jak poprawia przecinki, kasuje frangmenty i znow do nich powraca. Tworzy ARCYDZIELO. Chyba tylko jak sie czeka mozna w pelni zrozumiec znaczenie slowa czas. Oj nie, wtedy nam nie przecieka przez palce, wtedy czlowiek czuje kazda sekunde, jak kazda cyk… cyk… cyk… opieszale przechodzi do historii. Po ok. 20 minutach skonczyli. Oczywiscie obydwoje w tym samym momencie. A ja dorwalam sie do komputera i co sie dowiedzialam???? NIC sie nie dowiedzialam. NIC po prostu. Bo nikt jeszcze nic nie wie 🙂

Leave a comment