BUENAS NOCHES Y BUENA SUERTE

Internetu nadal niet. Tak usilnie staram sie go znalezc, ze przekopuje komputer w poszukiwaniu “bledu”. Nawet udalo mi sie popsuc ustawienia WLANu- sieci lokalnej na tyle, ze mi ciagle swiecila jak zielone jabluszko i musialam przeinstalowac sterowniki WiFi. Teraz juz nie swieci, coodzwierciedla prawde, sieci nie ma. Wczoraj wieczorem, a wlasciwie w nocy napisalam sobie taki ladny wpis, ale w tej bibliotece nie maja zainstalowanego Worda, a wiec wpis siedzi grzecznie na dyskietce a ja pisze znowu.

W ramach wczorajszego obijania bylam w kinie na “Buenas noches, y buena suerte”, ktory w swiatowych kinach ukrywa sie pod pseudonimem “Good night and good luck”, czyli nowy film Clooneya. Jest, krotki, dynamiczny, dobry, ale nie porywajacy. Jesli ktos jest wyjatkowo zainteresowany tematyka “polowania na czarownice” w latach 50´ w Stanach Zjednoczonych, to powinien wyjsc z kina zadowolony. Film jest nieomal paradokumentalny (ale mi wyszedl zlepek slow smieszny, ale oddaje rzeczywistosc). Ciekawy, bo jakos tak w duszy wiele osob, chyba, mysli, ze USA to kraj swobod wszelkich. Co jest prawda, do pewnego stopnia, ale za czasow McCarthy’ego pojecie wolnosci bylo rozumiane poniekad inaczej niz dzisiaj. Kto spodziewa sie, ze rola Clooneya w filmie jest proporcjonalna do tej na plakacie, bedzie zawiedziony. A nie powinien. Aktor grajacy glowna role jest swietny! Boski jest, hmmm…

Ponadto do Hiszpanii zawitala zima. W polnocnej czesci kraju pada snieg, co spowodowalo zamkniecie wielu szkol, a w Sevilli dzisiaj rano byly 3C i ktos ponoc widzial snieg w okolicy lotniska!!! Oczywiscie z Twojej perspektywy te temperatury sa smieszne, ale… jesli mieszka sie w nieogrzewanym, monstrualnym mieszkaniu…??? Powiem krotko: spie pod przescieradlem, 5 kocami (doslownie) a dzisiaj dodatkowo pod dwoma recznikami i plaszczem. Nie bede opisywac jak jestem ubrana, wymienie tylko skarpetki do kolan w paski (na pizame z polara) i polar (na pizame z polara). Oczywiscie spie zwinieta w klebek. Ponoc za jakies 2 tygodnie powinno sie zaczac robic cieplej, no ja bym prosila!

We wtorek Swieto Andaluzji, wiec i w poniedzialek wiekszosci zajec nie bedzie. Nie wiem czy poza dniem wolnym swieto bedzie sie jakos przejawiac. A ja biedna bez Internetu ( E.T. wroccc!!!)

Jesli sie nie pojawie w ciagu weekendu, to nie oznacza, ze umarlam, tylko, ze fale nadal nie powrocily. Ale moze umarlam, bo bardzo sama jestem, jak klapka laptopa jest zamknieta…
P.S. Wpis wyglada idiotycznie bez akapitow, ale w Netscape nie da sie robic akapitow w blogu, sorki;)

Leave a comment