POZDROWIENIA Z KUFRU

Wraz z Koleżanka Czeszką systematycznie chodzimy na
spotkania dotyczące Islamu. Trudno powiedzieć czy bardziej z ciekawości jak to
się żyje w tej innej kulturze, czy też możliwości spotkania z żywym, nie akademickim
językiem. Na spotkaniach przeznaczonych dla „niewiernych”, niewiernych są
zwykle 2 sztuki: Koleżanka Czeszka i ja. Reszta to muzułmanie. Dlatego
cierpliwie odpowiadają na dziesiątki naszych bardziej lub mniej głupich pytań.
Muszę przyznać, że Islam, przynajmniej z założenia jest dużo przyjemniejszy niż
to o czym dowiadujemy się z telewizji i prasy. Jeszcze pewnie nie raz coś o tym
napiszę. Choć oczywiście często wykorzystują te same tricki co wszystkie inne
religie, czyli przekręcanie treści tej czy owej, żeby udowodnić, że Koran
lepszy… rozumiem, że taka praca.

Ostatnie dwa spotkania poświęcone były świętej księdze
Islamu – Koranowi. „Oczywiście” jedynej świętej księdze napisanej bezpośrednio
pod wpływem „Allaaaa” (tak się to czyta, głos powinien wydobywać się
bezpośrednio z przepony). Jednym z poruszanych zagadnień były dwa stany
świadomości tzw. TAWHID – czyli stan, w którym człowiek jest w stanie odbierać
życie, a przede wszystkim Koran wszystkimi zmysłami, przede wszystkim sercem,
oraz jako przeciwieństwo KUFR – czyli cząstkowe widzenie świata przez swoistych
ślepców – nas. Bardziej obrazowo: ten,
kto posiadł zrozumienie TAWHID widzi słonia, a ten, kto nie uprawia praktyk
religijnych to osoba, która jakby dotykała słonia z zawiązanymi oczami i
dotykając nogi słonia wyobrażała sobie, że to kolumna. Oczywiście TAWHID można
posiąść właściwie wyłącznie za pośrednictwem Islamu.

Z czego jasno wynikało, że właśnie siedziałyśmy w KUFRZE
a, kufr to po czesku walizka… w efekcie czego byłyśmy z Koleżanką Czeszką
bliskie uduszenia się ze śmiechu. Także oni ten KUFR i KUFR, na tablicy napisane
KUFR a my przed oczami WALIZKA i WALIZKA. Musiałam skupić całe swoje jestestwo,
żeby nie położyć się ze śmiechu na okolicznych poduszkach…

C.d.n.

Leave a comment