DLACZEGO NIE WYCHODZE ZA MAZ?

Ostatnio, latka juz leca, ciagle slysze to pytanie, wiec postanowilam na nie "oficjalnie" odpowiedziec.

Nie wyszlam i nie wychodze za maz, przede wszystkim dlatego, ze nikt mnie nie poprosil o reke. Ostatnio. Bo tak na prawde, ktos mnie raz poprosil, ktos dla mnie niezwykle wazny. Ale wtedy nie moglam odpowiedziec inaczej, chcac byc uczciwa wobec niego i siebie.

A teraz, czyli od tamtego czasu, nikt juz mnie nigdy o reke nie poprosil. Wiec nie musialam odpowiedziec, przede wszystkim, samej sobie czy chce byc z tym czlowiekiem cale zycie.

Przy moim zagmatwaniu i krnabrnosci 3 stopnia to bedzie cholernie trudna odpowiedz.

Umiem ustalac taktyke, ale nie strategie. A malzenstwo to zdecydowanie strategiczna decyzja. Nie chce sie spieszyc, nie chce naciskac. Wole, zeby Szczescie zdecydowalo za mnie (ktos zna moze sposob jak mu pomoc, temu Szczesciu?)

Ciesze sie razem z tymi, ktorzy wokol mnie zdecydowali sie skoczyc na gleboka wode! I ciesze sie, ze ja jeszcze… dzisiaj … nie musze. Nie chcialabym, zeby w mojej decyzji byl choc cien kompromisu albo rezygnacji (choc pewnie w koncu bedzie:)). W dniu mojego slubu chce byc najszczesliwsza. ZDECYDOWANA. A jesli nie bedzie go wcale?(nie mowie, zebym tak chciala, ale kto wie)… Mysle, ze historia ludzkosci nie zapisze tego faktu czarnymi literami 🙂 Bede inna,  zawsze bylam. Zadna zmiana :)))

Leave a comment