Próbowałam
znaleźć jakieś zdjęcie Uniwersytetu, ale niestety wszystkie były
strasznie historyczne. Trzeba będzie poczekać na Państwa M.(z aparatem cyfrowym, jak sądzę), którzy wkrótce przyjadą
mnie odwiedzić. Hurrraaa!
Uniwersytet
Sewilski jest przepiękny. Wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać szanujący
się uniwersytet. A ten szanuje się już od 501 lat. Wybierając przedmioty
zdecydowałam się jednak na te geograficzne + trochę historii sztuki i
antropologii, właśnie ze względu na klimat starej budowli. Nowoczesne nauki,
takie jak ekonomia czy psychologia, mają nowoczesny budynek, a to nie to samo!
Przed
wejściem do rektoratu buduje się stacja metra, dlatego nie jest pięknie, ale po
przejściu przez kutą bramę uczelni zaczyna się inny świat, gdzie czas się zatrzymał, a dzwon niezmiennie, od wieków wymierza rytm dnia.
Jest
tutaj wydział Prawa, Geografii i Historii, Antropologii i Języków obcych. Każdy ma
swoje patio, wokół którego toczy się życie… czyli zajęcia i inne zajęcia. Wszystkie części
budowli połączone są systemem skomplikowanych przejść i marmurowych schodów,
także poruszanie się po budynku, przynajmniej w pierwszych dniach, to nielada
sztuka. A to, że ma się mapę każdego piętra zupełnie nie przeszkadza, bo stopień
komplikacji systemu jest tak abstrakcyjny, że kiedyś z mapą szukałyśmy zajęć
pół godziny na jedym piętrze! (przypominam, że kilka sal może mieć takie samo oznaczenie, w zależności od wydziału do którego należą. A tego nie wie nikt… na początku:) Każdy wydział ma różne biblioteki i biblioteczki,
także student, zanim zrozumie system, ma wrażenie całkowitego mętliku. Do tego
dochodzi sala podręczników, oraz czytelnia, dwa zupełnie odrębne organizmy. Wszystko
jest marmurowe, żeby przeżyć lato, kiedy temperatury osiągają 40 do 50 C. Na Sevillskim niebie
zazwyczaj nie można uświadczyć nawet jednej chmurki (piszę o zimie), dlatego generalnie wszyscy
mają dobry humor, a wykładowcy – nawet niesamowicie znani i starzy
profesorowie, każą do siebie mówić po imieniu. Co w Sevilli jakoś nie umniejsza ich
autorytetu.
Patrząc na sprawę obiektywnie, poziom nauki jest chyba jednak niższy niż
ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni, ale za to bardziej praktyczny. Z drugiej strony…kto z
nas pamięta jakieś drobnostki z tej czy tamtej kobyły, którą przyszło nam
przeczytać na Uniwerku? Jest inaczej, dookoła rosną palmy i właśnie zaczął się sezon, kiedy dojrzałe pomarańcze spadają z drzew. Żyć nie umierać. Taką zimę i szkołę lubię! (o egzaminy będę się marwiła za 2 miesiące:)