ROZRYWAM SIĘ

…właśnie.

Skończyłam
pisać recenzje artykułu o procesach wróżek w Andaluzji w latach 1550-1700 (tylko
mi tu nie mylić wróżek z czarownicami!) a teraz się rozrywam w Internecie. Innymi
słowy robię wszystko, żeby nie zacząć czytać kolejnego rozdziału powalająco
interesującej powieści „Odblask”, która jest moją lekturą obowiązkową na
hiszpański. Jest TAK NUDNA, że nie życzę najgorszemu wrogowi. Czytanie o
wyczynach Świętego Oficjum to chodzenie po łące kwiatami pachnącej w porównaniu
do tej obowiązkowej miernoty. A w zasadzie powinnam się nauczyć się jej na
pamięć, bo dali nam zestaw możliwych pytań. Cytuję: „Jakie relacje seksualne
utrzymywał Alonso?” „Co czuł w momencie, kiedy skończył pisać pierwszą powieść?”
„Ile dzieci miał Pablo?” „ A gdzie pracował?” „ A co robiła jego matka?” . A CO
MNIE TO???? Rozdział ma 7-20 stron, a pytań tego typu jest np. 20. Rozdziałów (o
zgrozo) dwanaście.

Do tego
skończył się gaz (tu jest z butli), więc jem same słodkie rzeczy, za którymi,
jak wiadomo, przepadam umiarkowanie.

Dobra,
strzępy idą przespać się z 15 minut, żeby nabrać sił do czytania tego
arcydzieła. Aby rozwiać wątpliwości, musimy czytać ten majstersztyk literatury hiszpańskiej, bo radosnym twórcą
był jakiś „pedagog” z wydziału. Rozumiem, że chcą koledze pomóc, ale, żeby chociaż
pisał ciekawie!

Leave a comment