POTRZEBUJĘ POROZMAWIAĆ

Nikogo nie
ma. Na Skype, ICQ, YM… Wiem, jest późno, ale dopiero teraz wróciłam.

Potrzebuję
z kimś porozmawiać, poradzić się…co powinnam zrobić?

Wiem,
że ostateczną decyzję i tak muszę podjąć sama. Chodzi w sumie o dość zasadniczą
drobnostkę – pracę. Wziąć nie wziąć, jeśli, to ile chcieć? Taaa, wiem, że dużo
osób chciałoby mieć mój problem i zainteresowaną firmę na karku. Ale czy musi
być tak zainteresowana, żebym MUSIAŁA pracować z Hiszpanii z perspektywą
latania do Czech co 5 minut? Czy ta firma jest tego
warta? Czy bycie tutaj całą sobą, wszystkimi zmysłami nie jest ważniejsze niż
jakiś projekt? Tyle, że ciekawy projekt, chyba ciekawa praca, duże wyzwanie, swoboda…szaleństwo, samodzielność, lubię to.
Jeszcze wczoraj wydawało mi się, że w ciągu tych dwóch miesięcy
uczęszczania do szkoły, które mi zostały, nie będę w stanie napisać tych
wszystkich głupawych recenzji i „pracek”, przeczytać książek…. Dzisiaj wiem, że
jeśli się zdecyduję, dodatkowo będę musiała zdążyć pracować dużo godzin każdego
dnia, po szkole. Jeśli się na to zdecyduje, to to osiągnę, jasne. Trochę
kosztem szkoły, trochę mniejszego kontaktu z otoczeniem, który i tak jest
nieznaczny. Za wszystko się płaci. Może gra jest warta świeczki. Tego właśnie nie wiem.
Szczegóły finansowe poznam za 3 tygodnie, ale znam ich trochę, mogę sobie wyobrazić rząd wielkości. Jeśli powiedzą za mało, to się
pośmiejemy i pójdę, problem się rozwiąże. Jeśli powiedzą dostatecznie wrócę do
reżimu typu Lake Tahoe, 12h dzienne, co najmniej 6 dni w tygodniu. Tylko ile ja
teraz jestem warta? Ile warty jest mój czas tutaj? Ile jest warte zawiedzenie Pana Boskiego, któremu obiecałam wakacje? A jeśli zdecyduję, że nie,
jakie mam szanse, na pracę na tym poziomie w Pradze? Ja jeszcze wcale nie szukałam…
poza nimi jest jeszcze jedna firma, która znalazła się sama… ale czy mnie będą
chcieli? Na jakich warunkach? Nie znam swojej ceny na rynku pracy. Nie znam.
Śmieszne, prawda? W głowie mi się poprzewracało, tak? Tak i nie, taka jest moja
rzeczywistość. Cena przecież nie musi być wysoka…wszystko jest relatywne.

Jest późno.
Siedzimy
sobie sami, moje myśli i ja. To za mało, żeby wszystko przemyśleć. Ktoś musi
zadać jakieś trudne pytania, które pozwolą mi zdecydować właściwie. Potrzebuję
porozmawiać. Słyszysz mnie? Porozmawiaj ze mną, proszę.

Leave a comment