DZIWNY JEST TEN SWIAT

Wczoraj zglosilam Polki w Pradze do Gazety jako blog polonijny, co spotkalo sie, ku mojemu zaskoczeniu z wielka dezaprobata moich praskich Kolezanek.
Dlaczego jestem zaskoczona? Poniewaz grono kolezanek nieustannie sie powieksza, ja po paru miesiacach w Hiszpanii juz dawno jestem zdezorientowana. A nagle okazalo sie, ze dziewczyny wola "kameralne grono".
Skoro kameralne, to czemu sie powieksza? Skoro jednak sie powieksza to dlaczego nie dac komus szansy?

Zeby sie wymyslac jeszcze raz tego co jus napisalam… powtarzam wpis, ktory wlozylam na strony Polek w Pradze juz bez dalszych komentarzy – dla moich czytelnikow. Tych ktorych znam i nie znam, ale z radoscia witam u Agradabli, jesli juz zabladza w te strony:

Dawno, dawno temu…

To chyba moj ostatni wpis tego typu, ale nie potrafie powstrzymac sie od refleksji.
Do
Czech przyjechalam pod koniec 2000 roku. I zanim poznalam AW dluuuugo
nie mialam nikogo bliskiego (poza chlopcem), a potem samych Czechow.
Nawet zaczynalam sie do tego faktu przyzwyczajac. Dzieki AW poznalam
Mirzika, pozniej J&E i moje wlasne, osobiste zycie stalo sie
prostrze i nabralo kolorow.
Dzieki Wam. Stopniowo pojawialy sie G, AS, AD, B, D wszystkie sympatyczne i na prawde ciekawe dusze. Wy wszystkie nie mieszkalyscie
lat bez bratniej duszy, bo udalo Wam sie kogos poznac, poniewaz po 2002
a juz zupelnie 2003 emiracja Polakow do Czech znacznie sie nasilila.
Pare
miesiecy temu wywialo mnie do Hiszpanii. Chcialam wiedziec co sie u Was
dzieje, dlatego powstal ten blog. Rowniez z mysla o tych, ktorzy znajda
nas przez przypadek, ale nie twierdze, ze byla to mysl przewodnia:)

Teraz
jest latwiej, bo do stolicy Czech przybywa sporo Polakow, ale mimo
wszystko mysle, ze trudno jest zbyc zablakanym na poczatku. Wiele razy
mowilysmy o tym z AW czy Mirzikiem. Mialam wrazenie, ze myslimy
podobnie. Trudno jest byc samemu na poczatku.

To co napisze jest
okropne, ale prawdziwe. Sklaniam sie do opinii meza Mirzika: "czasem
mniej oznacza wiecej". Nie znam wszystkich Polakow w Polsce, nie musze
znac w Pradze. Jest tylko jedno ale…
Ja bylam samotna Polka w Pradze ponad dwa lata, zanim poznalam pierwsza z Was. Nie wiem czy chce kogos na to skazywac.
A
szczerze, zupelnie nie rozumiem, jak moga alergicznie reagowac "nowe
kolezanki", ktore glownie dzieki Mirzikowi (bo jej firma to kopalnia
nowych Polskich kolezanek, ale nie tylko jej oczywiscie) nie musza zyc
same.
Choc moze wlasnie dlatego, ze nie znaja smaku samotnosci.

Tak
jak napisalam wczoraj, jesli pojawi sie tytaj jakis niewskazany ruch
napisze do Gazety. Przepraszam za wybryk w stosunku do bloga.
Chycialam
pomoc, a osobiscie mysle, ze mozna zaradzic "osrednictwu pracy"
przestajac odpowiadac na takie pytania. Czasem duzo wazniejsza jest
obecnosc. W kazdym razie decyzja zostala podjeta, a ja postaram sie w
byc w niej konsekwentna choc zaskoczona…
Usmiechy,
Agradabla

Leave a comment