W Sevilli mieszkalam w mieszkaniu Reginy, malarki, ktora chciala, zebym tez
robila cos artystycznego. Malowac obrazkow nie chcialam, wiec zdecydowalysmy
sie na regionalizm – wachlarze. Kupowalysmy kolorowe wachlarze, a
reszta juz pozostawala w moich rekach.

Czerwony wyglada bardziej jak z Japonii niz Hiszpanii, tlumaczy mnie tylko to, ze w tym czasie ogladalam Gejsze:)
Ten malowalam chyba z tydzien.

Plynne zloto do malowania niebieskiego musialam "ukrasc", bo wlascicielka nie przychodzila, nie bylo sie jak
zapytac.

Przy tym bialbym udalo mi sie zalac lakierem do paznokci (lakierem
malowalam:) spodnie i biala bluzke. Coz, w kazdej wojnie sa straty w ludziach i
sprzecie 🙂