CZYSCIEC i inne opowiadania (z Puerto Natales)

Diably mnie biora. A moze wlasciwie lepiej bedzie najpisac humor mam pod psem, bo nic mnie, niestety, zabrac nie chce.

Wrocilismy z Argentyny do Chile. PORAZKA. Myslalam, ze tylko Puerto Montt jest zaniedbane, brzydkie i z 3 swiata a inne bardziej turystyczne miejscowosci  beda lepsze. Ale nie. Jestesmy w Puerto Natales, niedaleko najczesciej odwiedzanego parku narodowego Ameryki poludniowej — Torres del Paine a wszedzie syf taki, ze az zeby bola. 5h drogi stad (jak sie to pisze) w argentynskim el Calafate potrafia trzepac kase na turystach, wyremontowac ulice, zrobic mase nie za pieknych, ale jednak czystych pensjonatow a tutaj… syf kila i mogila. A miasto ma tylko 2 dobra naturalne: turystow i wiatr. Nawet mi sie zdjec robic nie chce, bo zebami z zenady szuram po pòrozbijanych chodnikach. Tak sobie wyobrazam Afryke … gleboka.

Ok, w zasadzie przeszkadza mi tylko to, ze nie jestem pewna czy w pokoju sie czasem nie przylepie i dzien mam tak szalenie marudny, ze powinni mnie zastrzelic. Halooo kto mnie zastrzeli? TUuuttaaaj!!!

Jutro wyruszamy do Torres. Nie wiem dokladnie niedy sie odezwe, bo bedziemy tam spac. Tak, tak, jedyne co w Chile jest o niebo lepsze niz w Argentynie to Internet, ten wiucha chyba 10 razy szybciej i jest latwiej dostepny niz bulka z maslem.  Wiec kto wie, moze i tam.

Druga pozytywna roznica to kanalizacja. W Argentynie uzywany papier toaletowy wrzuca sie zazwyczaj… do wiadra obok kibla i niech sobie kazdy wyobrazic jak taka toaleta z wiaderkiem obok kibla moze smierdziec. W Chile widzialam tylko jedna toatele z takim wymogiem, byla za to zdecydowanie "najlepsza". Odmowilam wspolpracy i poszlam na meski.

Tak wiec dopadl mnie zly humor a do tego jestem glodna, ale jedzenia nie wydaje sie przed 18 (siesta), wiec siedze i marudze. Az mnie zaczyna smieszyc stan mojej duszy jak tak opisuje moje wielike "nieszczescia". Zdrowa jestem, Pan Boski jest ok, czemu marudze? Zawsze mowilam, ze blog to przede wszystkim doskonala terapia:)) Jeszcze literka "k" mi nie dziala. O ja biedna nieszczesliwa.

Powodow dla ktorych jest mi zle jest kilka:

1. brak powodu, czasem tak bywa, nawet na koncu swiata (tested on humans)

2. jestem glodna, caly dzien czekam na obiad, wyjechalismy z Argentyny po lekkim sniadaniu a oni mi nie chca dac jesc!!!!!!!!!!aauuu

3.nie dostalam smski na ktora czekalam (ale to moze byc pozytywne rozwazajac te kwestie w dluzszym horyzoncie czasowym)

4. znowu chce mi sie jesc

i nie bedzie pisac nic wiecej, bo bym sie stala monotematyczna zupelnie.

Kocham Was bardzo i usmiecham sie z Chile, Agradabla, ktorej jest zdecydowanie lepiej niz jak zaczynala to pisac.

ale dobijcie mnie dla pewnosci, ze jakos ten dzien – dwa przezyje…

Leave a comment