SANTIAGO DE CHILE – konecna stanice, prosime vystoupit!

To juz ostatni rozdzial tej przygody. Jutro wracamy do Pragi.

Juz drugi dzien bladzimy po ulicach Santiago. Ciekawe miasto w stylu amerykanskim. Rowno przecinajace sie ulice, bez wyraznego centrum. Za kazdym rogiem czeka niespodzianka. Albo piekne neoklasycystyczne kamienice, albo okropne blogowiska bez ladu i skladu. Widzialam ladniejsze , prawde mowiac:)) ale z pewnoscia jest to piersze wielkie miasto, ktore odwiedzilismy od miasiaca (nie liczac 10 min w Madrycie w drodze "do" 🙂

Co mnie najbardziej zaskoczylo w ciagu calej drogi? W Chile w zasadzie nie ma dobrego jedzenia. Najbardziej tradycyjne empanads – wygladaja jak nasze pierogi, tyle, ze sa zapiekane. Innych dobrych, typowych nie spotkalam.

Marze o pomidorach w wielkich ilosciach, juz za 2 dni w Pradze najem sie jak prosiatko 🙂

Jest fajnie. Ciesze sie na kolejne podroze. Do przeczytania w Pradze 🙂 Lece za 21s wyplna mi internet 🙂 (dostalam 30 min i wlasnie sie konczy, ach ten Pan Boski … ale byl ok)

Leave a comment