jedziemy na poludnie wzdluz wybrzeza, bylismy w Santa Cruz, Monterey a pisze z Carmel. Jest cieplo, ale nie goraco. Jadlam ulubione chipsy Doritos, wypilam absolutnie najlepszy na swiecie sok z warzyw i chicket burrito supreme v Taco Bell, jestesmy w Ameryce.
Pan Boski udaje, ze za chwile umrze z glodu (nie zjadl tony chipsow, tak jak ja:) wiec musze uciekac. Pozdrawiam goraco 🙂