DLACZEGO NIC NIE PISALAM?

bo to jest tak…

najpierw czlowiek ma spokoj. Chodzi do szkoly podstawowej, poczatek sredniej…a potem sie zaczyna. Pomalutku ciotki i kuzynki zaczynaja sie pytac “czy masz chlopaka?”. A ty nie masz. no nie masz no, pies z kulawa noga oka o ciebie nie zatrzyma. Gdybys nawet miala to wstydzisz sie tak strasznie, ze nie przyznasz sie (doroslym) nawet na torturach.

Na studiach juz ktos jest. Wszyscy sie przyzwyczajaja. po 5 latach przynosisz w zebach dyplom z tytulem i zaczyna sie… delikatne podpytywanie czy moze jednak slub by sie nie mial przydarzyc?

Ale Ty masz czas. Z powodow roznych zmienia sie partner, raz drugi, wiec odliczanie do slubu ewentualnego nalezy zaczac od nowa. Sama nie jestes pewna, ze chcesz jakis slub? Rodzina tak, chce jednoznacznie, najlepiej jutro.

Slub. tadam… Dostajesz powiedzmy pol roku i zaczynaja sie pytania. Bo moze nie chcesz miec dzieci? (czytaj: jestes dziwna), a moze ty lub on nie plodny? a moze (nie daj Bog!!!) KARIERA (slowo piekielne) wazniejsza niz rodzina??!!

Kolezanki maja dzieci jedna po drugiej. Potem juz nieomal wszystkie a Ty zostajesz sama z “kariera” i “podrozami”. I chcesz to dziecko, ale ono uwaza, ze jeszcze nie czas.

Rodzinie pomalu opadaja rece, ale i tak walna jakis komentarz pytajacy przy kazdym spotkaniu. Pytac zaczynaja sie juz nawet kolezanki. A Ty co jim niby masz powiedziec? i ile razy to samo? Po jakims czasie wszyscy pomalu zaczynaja cie zalowac. A ty nie potrzebujesz ani litosci, ani pytan na ktore nie ma odpowiedzi… choc wiesz, ze ten ktos kto je zadal wyrazal troske.

Po jakims czasie (w naszym wypadku ponad 2 lata) nagle jestes w ciazy. Nie wiesz dlaczego akurat teraz. Milczysz, zeby nie zapeszyc. Lekarz mowi, zeby do 16 tygodnia za bardzo nic nie mowic, bo nigdy nie wiadomo. Nie mowisz, dokad nie widac, nie piszesz.

Kolo 20 tygodnia ciazy spotykasz genetyka, ktory tlumaczy ci ze jestes stara i twoje dziecko moze byc chore (choc dokladniejsze badania prenatalne wyszly doskonale!) ale ten wiek, wiec lepiej odebrac wody plodowe. Po malu wiesz wszystko o roznych testach genetycznych.

Wiesz rowniez to, ze w twoim wypadku ryzyko poronienia przy odbieraniu wody plodowej jest X-razy wieksze niz ryzyko wad wrodzonych. Idziesz w zaparte, zadne wody plodowe. Za dlugo czekalas na tego czlowieczka, zeby teraz ryzykowac.

Decyzja podjeta, ale jestes nerwowa. Nerwowa? malo! bojisz sie jak diabli. Co jesli? ok 23 tygodnia brzuch zaczyna twardnac do tego pare innych drobnych komplikacji i lekarz kladzie cie na miesiac do lozka. Z dnia na dzien, zostawiasz prace, swoich ludzi i lezysz. Zakupy robi Boski, obiady przygotowywujesz na spolke ze znajomymi (Boski jest w innym kraju). Po miesiacu mozesz juz wstawac i wyjsc z domu na zakupy. O pracy nie ma mowy. Zaczynasz gotowac obiady dla zajomych. Wszystko sie uspokaja.

Potem – nie wiadomo dlaczego dochodzi cukrzyca. Ty, chudzielec, ktory od zawsze nie przepada za slodkim, masz cukrzyce! Zaprzyjazniasz sie z waga. Rodzina Boskiego mysli, ze jestes pomylona w swojej wytrwalosci. Wiesz swoje, bo o cukrzycy ciazowej wiesz juz pomalu wszystko co da sie przeczytac w internecie. Jesli utrzymasz poziom cukru w granicach normy czlowieczek nawet nie pozna, ze byl jakis problem. Jako prywatny dietetyk tylko dla siebie osiagasz pierwsze sukcesy. Do konca ciazy nie zobaczysz diabetologa, bo wszystko gra a wyniki pomiarow cukru podajesz tylko przez telefon.

Dzidzius w 33 tygodniu zaczyna udawac, ze mu sie spieszy. W ciagu 2 tygodni kompletujesz ten milion rzeczy, ktore potrzebujesz w szpitalu i potem w domu. w 35 tygodniu wszystko sie uspokaja. Czekasz. Nie piszesz nic, bo co masz pisac, ze powod sie zmienia, ale obawy pozostaja?

W 40 tygodniu rodzi sie zdrowa jak dab, spokojna Malgorzata. Dlatego.

Leave a comment