Reżyseria: Bob Marshall, na
podstawie ksiązki Arthura Goldena
Już będąc w Hiszpanii czytałam
sporo recenzji dotyczących tego filmu, poczynając od zupełnie mało pochlebnych
na peanach (jednak osamotnianych) skończywszy.
Książka Goldena była jedną z
najbardziej porywających jakie w życiu przeczytałam, a wierz mi, przeczytałam
sporo książek, dlatego postanowiłam wydać 4,2 EUR i dojść do własnych wniosków.
WNIOSKI: kto czytał książkę i
podobnie jak ja był nią zachwycony, raczej nie wyjdzie z kina rozczarowany. Przypuszczam,
że poza zupełnymi malkontentami, albo miłośnikami absolutnie innych gatunków filmowych,
zniechęconych będzie mało. Oczywiście w stosunku do wersji książkowej dokonano
pewnych skrótów czy ułatwień w fabule filmu, który i tak trwał 130 min. +
reklamy. Niemniej jednak, z przyjemnością stwierdzam, że temat, egzotyka, a do
pewnego stopnia edukacyjny charakter pierwowzoru (kto z nas wie cokolwiek o
życiu gejsz, poza stereotypami?), został zachowany.
Przedwojenna Japonia czaruje
kontrastami biedy i bogactwa, luksusu i skrajnej nędzy. No i zwyczajów bardzo,
ale to bardzo odmiennych, od tych, które są nam bliskie.
Oczywiście jest to Hollywoodzka produkcja
a nie film eksperymentalny z trzęsącą się kamerą (za którymi osobiście nie
przepadam). Jest kolorowy, czarno-biały, jest zimny, ciepły, wesoły, smutny.
Pełny. I ciekawy. Nie ma przydługich pustek na filozofowanie.
W pewnym sensie,
romantyczny. Ale nie jest to zbyt tania romantyka. Myślę, że taniec prawdziwych
gejsz na żywo, doprowadziłby do ekstazy nie tylko panów. Jest niesamowity.
Dla porównania w niedziele byłam
na MONACHIUM, Spielberga. Też doskonale zrobionym technicznie, raczej spójnym,
ciekawym firmie. Traktującym o trudnych niuansach Izraelsko – Palestyńskiej polityki.
Zrozumiałam, że jakakolwiek wojna jest bez sensu, ale to wiedziałam i bez
filmu. I, że po skończeniu wielkiej, albo prywatnej wojny wszyscy są w zasadzie
przegrani. Ale i ta wiedza jest mi bliska.
Gdybym miałam polecić jeden z
nich, bez wahania wybrałabym Gejszę. Z Monachium nie dowiemy się nic czego nie
wiedzielibyśmy wcześniej. Przynajmniej ja się nie dowiedziałam. Może dlatego,
że jestem kobietą i rozterki morderców z tej czy innej strony jakoś nie za
bardzo wstrząsają moją duszą, a może dlatego, że film po prostu nie był
zupełnie przekonujący, jakby reżyser sam nie do końca wiedział co chce osiągnąć,
nie wiem.
No to już idźcie na tą Gejszę,
żeby się zgadzać lub nie:)