KUPUJEMY ?? MIESZKANIE!!!:)

Zacznę
od należnej pochwały. Pan Boski zaproponował, żebyśmy zakupili razem mieszkanie.
To
wielka nowość. Nic nie pisałam, żeby nie zapeszyć. Znalazł jedno sam. Boskie. Naprawdę
cudowne z pięknym tarasem. Ale było wstępnie zarezerwowane. Więc czekaliśmy.
Wczoraj odrezerwowali. Pan Boski dostał zestaw umów i standardów, które posłał
i mnie.

Są u
mnie Państwo M (ale fajnie:), więc dorwałam się do czytania dopiero w nocy.

Przeczytałam
i mimo iż projekt wygląda przecudownie, a my może byśmy i na nie mieli (z
hipoteką oczywiście), to napisałam Panu Boskiemu, że raczej nie.

Moja
praca miała sporo wad, ale w związku z tym, że zawsze byłam robotem
wieloczynnościowym – kompilacją risk managera
z prawnikiem i tłumaczem, nauczyłam się czytać. To, że zawsze robiłam nowe
rzeczy nauczyło mnie wszystko sprawdzać, żeby się nie pomylić i żeby móc odpowiedzieć NATYCHMIAST, jak wpadnie Wielki Szefik i spyta się dlaczego ten przecinek jest
właśnie, tu.

Jestem
przerażona.

Koleżanki!!!!
Moje Kochane! Koledzy!
którzy tłumnie podpisujecie umowy wstępne i końcowe na
zakup mieszkań, przeczytajcie je BARDZO DOKŁADNIE. Sprawdźcie do jakiej wysokości
będą kafelki w łazience i czy możecie wybrać kolor. A jakiej firmy jest
bateria? Ile kosztuje? A jak długi jest kaloryfer? Czy możecie wybrać kolor
drzwi? Ile lat gwarancji dają na dach? Czy firma aby nie chce zarządzać waszym
mieszkaniem aż do pełnoletniości wnuków waszych wnuków !? Czy sami możecie
wybrać spółkę, która Wam mieszkanie ubezpieczy? Jak wygląda wanna, którą oferują
Wam w standardzie? Ile kosztuje wprowadzenie zmian?

Nie
wiem, co powie Pan Boski na moje uwagi. Był bardzo entuzjastyczny.

Ja też
jestem. Tym, że się mu chciało! Strasznie miło mnie zaskoczył. I to jest
największa wygrana. Od zakupu tego mieszkania, nawet w tak pięknym miejscu (ale
czy aby lotnisko nie jest trochę ZA blisko?), będę się starała go odwieść.
Chyba, że znajdzie odpowiedzi na moje kontrargumenty.

Ale Wy
bądźcie uważni. Ta umowa, to cyrograf na pół życia!!! Niech no nie będzie z
papyndekla… jak mówi moja Mama.

JUŻ ZA CHWILECZKĘ, JUŻ ZA MOMENCIK…

Powinni
przyjechać(cieć) za jakieś 3h. Pewnie samolot się trochę spóźni, ale i tak ostatni
autobus na lotnisko mam 1,25h przed ich przylotem. Najwyżej nie będę spała,
mówi się trudno i…

Byłam
na zakupach. Więc nie umrzemy z głodu, choć chciałam iść jeszcze do innego
sklepu, ale tam okazało się, że jest co prawda otwarty 24h, ale nie w czasie
sjesty i nie po 21, więc pocałowałam klamkę.
Obleciałam
resztę osiedla, ale reszta też niestety do 21, i mam herbaty jakby trochę mało,
ale do jutra wystarczy.

Dzisiaj
specjalnie była sprzątaczka, żeby pucować przedpokój łazienkę i duży – malutki pokój.
Ale
będą spać u mnie (ja w pracowni malarskiej wypucowanej z tej okazji) więc też
goniłam koty i takie tam, mam nadzieję, że będą zadowoleni.
Mają
czyściutkie prześcieradełka, ręczniki, poduchy- długachy. Wytarłam szafę na
wszelki wypadek, bo stoi pusta więc się trochę zakurzyła. I czekam.

Pan
Boski kazał mi zrobić różne obliczenia, chyba w ramach przygotowań na rozmowy
kwalifikacyjne więc się nie nudzę. Ale trochę na szpilkach. Fajnie tak! Jadą
Jaaaddąąą!

ZUBRY W HOLANDII

Przed chwila na geografii regionalnej Europy dowiedzialam sie, ze zwierzeciem typowym dla Holandii jest… ZUBR. Oprotestowalam, ale dosyc bezskutecznie. Uswiadomiono mnie, ze zyja na wolnosci w polnocno – wschodniej czesci kraju. Zgodzilam sie, ze w polnocno – wschodniej czesci, ale Polski! ewentualnie na Bialorusi lub Ukrainie. Musial mi pomoc profesor stwierdzajac, ze w takim razie zwierzeciem typowym dla Hiszpanii jest slon, bo pare w ZOO maja…, fakt, my to mamy nawet zyrafy i pingwiny! Ale sprawdzilam, te zubry w Holandii na prawde sa! sztuk: 26- 33! (w zaleznosci od zrodla). Kto wie, moze maja ZOO w polnocno – wschodniej czesci kraju 🙂

Z Zubrowym pozdrowieniem, A.

P.S.

Do Panstwa M: nadal jest wczesne lato, czyli nie wiecej niz 30 C

P.S.2

Pisalam juz, ze sarny itp. sa typowym elementem krajobrazu w Austrii a najwyzszy szczyt w Polsce to uwaga: TATRA 2665m n.p.m., ktory lezy, na granicy z?? Czechami. Duzo nowych rzeczy mozna sie dowiedziec na tej geografii tutaj.

DOBRE WIADOMOŚCI

…dla Państwa
M przede wszystkim.

Wygląda
na to, że nadeszła wiosna.
Dzisiaj
było +27 (w cieniu). Także ubrania późno wiosenne zabrać proszę.
Ale
jeszcze w środę potwierdzę dla pewności.
Byłam
na świetnym firmie (napiszę) i w ciekawym muzeum.

Piękna jest ta Sevilla. Mam szczęście.

KOMETA

Powinnam
iść spać, ale Kolega przysłał mi album Nohavicy (w Polsce też jest trochę znany, był w Trójce kiedyś, ponoć).
Jestem
niby sama, ale jest Kolega gdzieś w Brnie, któremu chciało się wrzucić album na
stronkę i Koleżanka, gdzieś w Pradze, z którą snujemy fantastyczne plany i
wcale nie jestem śpiąca.
Daleko,
gdzieś w świecie. Wcale nie jestem sama.

Słucham
KOMETĘ, chyba po raz 10. 20?
Poczytaj
sobie.
Po czesku…, ale dałam i po polsku, na wszelki wypadek. Muzyka
też jest przepiękna.
Jest mi dobrze. Aż się malutko boję takich dobrych odczuć.

KOMETA

Spatřil jsem kometu oblohou letěla
chtěl jsem jí zazpívat ona mi zmizela
zmizela jako laň u lesa v remízku
v očích mi zbylo jen pár žlutých penízků

Penízky ukryl jsem do hlíny pod dubem
až příště přiletí my už tu nebudem
my už tu nebudem ach pýcho marnivá
spatřil jsem kometu chtěl jsem jí zazpívat

O vodě o trávě o lese
o smrti se kterou smířit nejde se
o lásce o zradě o světě
a o všech lidech co kdy žili na téhle planetě

Na hvězdném nádraží cinkají vagóny
pan Kepler rozepsal nebeské zákony
hledal až nalezl v hvězdářských triedrech
tajemství která teď neseme na bedrech

Velká a odvěká tajemství přírody
že jenom z člověka člověk se narodí
že kořen s větvemi ve strom se spojuje
krev našich nadějí vesmírem putuje

Spatřil jsem kometu byla jak reliéf
zpod rukou umělce který už nežije
šplhal jsem do nebe chtěl jsem ji osahat
marnost mě vysvlékla celého donaha

Jak socha Davida z bílého mramoru
stál jsem a hleděl jsem hleděl jsem nahoru
až příště přiletí ach pýcho marnivá
my už tu nebudem ale jiný jí zazpívá

O vodě o trávě o lese
o smrti se kterou smířit nejde se
o lásce o zradě o světě
bude to písnička o nás a kometě

XXX

Ujrzałem
kometę
po niebie płynęła
chciałem jej zaśpiewać
lecz zaraz zniknęła
zniknęła jak łania
w leśnym zagajniku
w oczach mi została
garść złotych grosików

Pieniążki
ukryłem
pod dębu gałęzie
gdy znowu przyleci
nas już tu nie będzie
nikogo nie będzie
próżno się spodziewać
widziałem kometę
chciałem jej zaśpiewać

O wodzie o
trawie o lesie
o śmierci z którą nie można pogodzić się
o zdradzie miłości o świecie
no i o ludziach żyjących na naszej planecie

Na dworcu
gwieździstym
wagony bezpańskie
pan Kepler rozpisał
prawidła niebiańskie
szukał i ustalił
dzięki swej lunecie
prawa które ciążą
śmiertelnym na świecie

Wielkie i
odwieczne
tajniki przyrody
że tylko z człowieka
człowiek się urodził
że korzeń z gałęźmi
dąb wielki buduje
a krew naszych myśli
kosmosem wędruje

Widziałem
kometę
jak relief świetlisty
rzeźbiony rękami
dawnego artysty
chciałem się wspiąć w górę
dotknąć jej zmysłami
zostałem sam nagi
z pustymi rękami

Jak posąg
Dawida
z marmuru białego
sięgałem choć wzrokiem
do nieba samego
gdy znowu nadleci
ach pycho chełpliwa
nas już tu nie będzie
ktoś inny jej zaśpiewa

O wodzie o
trawie o lesie
o śmierci z którą tak trudno pogodzić się
o zdradzie miłości o świecie
będzie to piosenka o nas i komecie

/JAROMIR
NOHAVICA
http://www.nohavica.cz/pl/tvorba/texty_rp.htm#RP_Kometa/

POTRZEBUJĘ POROZMAWIAĆ

Nikogo nie
ma. Na Skype, ICQ, YM… Wiem, jest późno, ale dopiero teraz wróciłam.

Potrzebuję
z kimś porozmawiać, poradzić się…co powinnam zrobić?

Wiem,
że ostateczną decyzję i tak muszę podjąć sama. Chodzi w sumie o dość zasadniczą
drobnostkę – pracę. Wziąć nie wziąć, jeśli, to ile chcieć? Taaa, wiem, że dużo
osób chciałoby mieć mój problem i zainteresowaną firmę na karku. Ale czy musi
być tak zainteresowana, żebym MUSIAŁA pracować z Hiszpanii z perspektywą
latania do Czech co 5 minut? Czy ta firma jest tego
warta? Czy bycie tutaj całą sobą, wszystkimi zmysłami nie jest ważniejsze niż
jakiś projekt? Tyle, że ciekawy projekt, chyba ciekawa praca, duże wyzwanie, swoboda…szaleństwo, samodzielność, lubię to.
Jeszcze wczoraj wydawało mi się, że w ciągu tych dwóch miesięcy
uczęszczania do szkoły, które mi zostały, nie będę w stanie napisać tych
wszystkich głupawych recenzji i „pracek”, przeczytać książek…. Dzisiaj wiem, że
jeśli się zdecyduję, dodatkowo będę musiała zdążyć pracować dużo godzin każdego
dnia, po szkole. Jeśli się na to zdecyduje, to to osiągnę, jasne. Trochę
kosztem szkoły, trochę mniejszego kontaktu z otoczeniem, który i tak jest
nieznaczny. Za wszystko się płaci. Może gra jest warta świeczki. Tego właśnie nie wiem.
Szczegóły finansowe poznam za 3 tygodnie, ale znam ich trochę, mogę sobie wyobrazić rząd wielkości. Jeśli powiedzą za mało, to się
pośmiejemy i pójdę, problem się rozwiąże. Jeśli powiedzą dostatecznie wrócę do
reżimu typu Lake Tahoe, 12h dzienne, co najmniej 6 dni w tygodniu. Tylko ile ja
teraz jestem warta? Ile warty jest mój czas tutaj? Ile jest warte zawiedzenie Pana Boskiego, któremu obiecałam wakacje? A jeśli zdecyduję, że nie,
jakie mam szanse, na pracę na tym poziomie w Pradze? Ja jeszcze wcale nie szukałam…
poza nimi jest jeszcze jedna firma, która znalazła się sama… ale czy mnie będą
chcieli? Na jakich warunkach? Nie znam swojej ceny na rynku pracy. Nie znam.
Śmieszne, prawda? W głowie mi się poprzewracało, tak? Tak i nie, taka jest moja
rzeczywistość. Cena przecież nie musi być wysoka…wszystko jest relatywne.

Jest późno.
Siedzimy
sobie sami, moje myśli i ja. To za mało, żeby wszystko przemyśleć. Ktoś musi
zadać jakieś trudne pytania, które pozwolą mi zdecydować właściwie. Potrzebuję
porozmawiać. Słyszysz mnie? Porozmawiaj ze mną, proszę.

W OLIWOWYM CHRUŚCIAKU

Czytam
właśnie pracę doktorską dotyczącą marginalizacji obszarów gajów oliwnych w Andaluzji. Po
przeczytaniu muszę napisać recenzję. Tak sobie myślę, że posiadam głęboką
wiedzę merytoryczną w tym zakresie i generalnie jestem niezwykle kompetentna w kwestii
problematyki gajów.

Rozważam
czy nie napisać w podsumowaniu:
"Sądzę,
że marginalizacja obszarów występowania gajów oliwnych powinna zostać
zatrzymana w trybie natychmiastowym. Optowałabym za połączeniem tej kwestii z
ochroną łowisk rybek typu anchois (do kompletu).
Dodam, że z subiektywnego punktu widzenia uważam, że zielone oliwy są lepsze.
Tak więc: chronić, zbierać, paczkować i ceny obniżyć radykalnie! A U.E. niech
spada z kwotami na produkcję oliwek i oliwy z powyższych (czarnych,
generalnie)"

To tyle
w kwestii Agradabla vs. GEOGRA
FÍA DE LOS PAISAJES DEL OLIVAR ANDALUZ.

TO MA BYĆ WIOSNA???

Dzisiaj
rano było + 15, a
po szkole rozgrzało się tylko do +19! Być może Tobie wydaje się, że to sporo,
ale ja dzisiaj zmarzłam jak drozd. W szkole wszyscy w płaszczach (na
zajęciach).  Liczę na to, że dwa tygodnie
po sobie nie może być zimno… to byłby wstyd gdyby mi tutaj Państwo M. zmarzli!

Słoneczko
wracaj prędko, od Ciebie zależy honor Andaluzji! (i kolor moich paznokci, ale
to drobnostka:)

PETTAZONI I APOSTOŁOWIE

Pettazoni
twierdzi, że religia to niepowtarzalny organizm, który wznika w określonych
warunkach socjoekonomicznych, którego nie da się przenieść na inny grunt
kulturowy.

Dlaczego
więc Stolicę Apostolską mamy w Rzymie, nie w Jerozolimie?

Profesor
Rodríguez Becerra snuje przypuszczenia, że Paweł, co prawda był z urodzenia Żydem, ale w
duszy Rzymianinem, przekonał więc Piotra, aby w ramach szerzenia nowej wiary, przenieśli
się do – Stolicy Świata, którą był w tym czasie Rzym. Tam zaczęli tworzyć formę
instytucjonalną Chrześcijaństwa Zachodniego, którą znamy dzisiaj.

Pierwszy
raz słyszałam taką opinię, ale wygląda mi podejrzanie prawdziwie.