WIERSZ, KTÓRY ZA MNĄ CHODZI…

Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie, ale kiedyś ( w każdym razie za czasów mojego liceum), w Trójce była audycja, która nazywała się „Muzyka, która za mną chodzi…”. Chodziło o to, że każdy mógł zadzwonić i powiedzieć, że rano czy wczoraj, usłyszał tę a tę piosenkę i że od tego czasu nie może przestać nucić jej w głowie, albo i śpiewać na głos. No i oni (świnie:))) puszczali właśnie tę piosenkę.

Za mną teraz zamiast piosenki chodzi wiersz.

Przeczytałam go dotąd co najmniej 20 razy, nie umiem przestać czytać znowu i znowu.

Wszystkim polecam, żeby przeczytali go co najmniej 3-4 razy. Może jestem głupia, ale zanim zrozumiałam wszystkie niuanse musiałam go najpierw dokładnie poznać. Każdą literkę.

Nie, żebym była nieszczęśliwie zakochana, bo akurat szczęśliwie (no, to zależy od dnia, jak w wypadku każdego z nas, ale generalnie nie powinnam się skarżyć:), ale nie umiem przestać myśleć o tym wierszu.

No to co?… czekam na wrażenia…

Miłość? – Ale pod warunkiem, że prześcigniemy Czas,

tego nieustępliwego zwierzchnika-biurokratę.

Niech wszystko między mną a tobą zacznie się,

skończy i całe bogactwo romantyki niech się wyczerpie,

dziś jeszcze, dziś przed zachodem słońca.

Aż do zobojętnienia, aż do zaofiarowania sobie nawzajem przyjaźni, życzliwej pamięci –

(jakby dmuchnięciem w twarz jedwabistego popiołu – -)

Nim słońce zgaśnie, zapomnijmy barw naszych oczu.

O zmierzchu niech straci swój zarys i rozmaże się w szarej godzinie gasnące wspomnienie tego dnia.

Z uśmiechem wyrozumiałości i wzruszeniem ramion,

odrzućmy na bok kwiaty-nieużytki, które daliśmy sobie w południe (a wybierzemy je spośród tych najnietrwalszych!) i bez żalu przedrzyjmy twarze nas dwojga na fotografiach przed godziną zamienionych…

Aby Czas, po raz pierwszy sam wyprzedzony, zżymał się przez noc całą z gniewu, ale i podziwu.

Gdyż w doświadczeniu swoim wielowiekowym obliczał miłość naszą, porozumienie, harmonię niezmąconą, na przeciąg trzech lat co najmniej!

Później miał wtargnąć między nas.

Obiecywał sobie moje lub twoje zdumienie, moje lub twoje nieszczęście, gdy oświadczy z saturniczym humorem:

"Skończone. Punctum, kropka". Gdy rozkaże: "Żegnać się, moi państwo!"

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Leave a comment