NIEWPISANE KOMENTARZE I KONIEC HISTORII

Wczorajsza sprawa nie dawała mi
spokoju, więc poprosiłam o opinie osoby, które uważam za mądre i które stać na
obiektywizm a jednocześnie znają obie strony dyskusji. Dostały do dyspozycji
link do całej internetowej korespondencji i prośbę o wyrażenie własnego zdania.
Także dzisiejszego blogu nie piszę ja, tylko oni.

Oto ich wypowiedzi:

- Osoba A: Ty, no to nie pochwale cię wcale, bo uważam, że przegięłaś z tym komentarzem,
nawet jeśli uważasz, to co uważasz to powinnaś to zachować dla siebie, albo dla mnie. Takich
rzeczy się nie mówi a juz na 100% nie pisze.
Nawet jeśli to jest prawda, to jest to ich sprawa
a nie całego świata, który czyta ten blog! To jest właśnie wynik twojego przekonania, ze masz
prawo powiedzieć każdemu i wszystko, no prawo to może masz, ale nie musisz z niego
ostentacyjnie korzystać jak tylko przyjdzie ci na to ochota. Każdy z nas ma to prawo,
niemniej z uwagi na świat w jakim żyjemy i dbałość o dobre stosunki, większość z nas z niego
rezygnuje lub korzysta w chwilach wściekłości (zwykle odwrotny skutek się osiąga).
 Wiesz dobrze, ze jak XX do ciebie pisze to nie po  to żeby ci opowiedzieć o swoim życiu, tylko
po to żeby wzbudzić zazdrość i ze ty sama wcale
jej nie interesujesz.
Jesteś odbiorcą wspaniałych dokonań i masz się zachwycać, bez zastrzeżeń.
 Zobacz, ty piszesz blog, my go czytamy i K. przysyła ci bardzo delikatna uwagę, ze jego zdaniem 
dziennik jest dydaktyczny i to juz nie daje ci spokoju, piszesz do mnie, próbujesz dociekać
czy to prawda, bo ci to nie daje spokoju, a on tylko napisał ze jest dydaktyczny
(uwaga w najwyższym stopniu neutralna), ale ponieważ wystąpiła jakaś uwaga, którą można
zinterpretować jako krytyczna, ty uruchamiasz w swojej głowie mechanizm obronny.
 A teraz Ty piszesz swój komentarz.
Na to XX, dostaje wścieklizny, bo drży jej chora ambicja robienia WIELKICH rzeczy i jak wiesz
(bleheheheh), cale jej życie było ciągiem głęboko przemyślanych posunięć, które miały doprowadzić
do określonego celu (dobrego czy złego to zależy od punktu widzenia - dla mnie to wszystko lipa).
 A tak dodatkowo, sama jesteś osoba, która nieustannie szuka jakiegoś celu, nie kryjesz się 
z tym zbytnio, że nie wiesz co masz ze sobą zrobić, gdzie iść, i jak żyć, a jeśli wyrażasz
krytykę czyjegoś sposobu na życie to ten ktoś (znając ciebie kiedyś) uważa, ze robisz to
z zazdrości, z zazdrości o to że on ten cel ma a ty go nie masz.
Tak właśnie mogła być odebrana Twoja opinia.
 - Osoba B: A to ze ktoś żyje w obłudnym świecie, i wierzy w ideały o zbawieniu świata, 
to juz jego kwestia. Ale ty nie musisz im tego mówić, pamiętaj ze obnażając ich ideały,
ich poglądy ranisz ich bardzo. Może nie powinienem tego pisać, ale nie ma przyjaźni na siłę,
na siłę to można kogoś batem wysmagać, ale nie się przyjaźnić i pamiętaj
lepiej mieć kilku przyjaciół niż 500 kolegów!

Osoba C: No, już jak pisałaś ten komentarz
to wydawał mi się zbyt osobisty.
Tacy ludzie nie chcą słyszeć, że pracują dla
pieniędzy i wakacji na Sri Lance.
Ale z sensem komentarza zgadzam się
całkowicie.

+ pan M. z Pragi zawsze mówi, że jestem „trudna”.
Nie wątpię, że użyłby tego określenia i w tym wypadku.

A na koniec posłowie, już moje:

Cała sprawa
dotyczyła kwestii pracy w obronie ludzkich praw. W której ja wypowiedziałam się
„nie po linii”.


Karta Praw
Podstawowych Unii Europejskiej:

Art. 14. Wolność
myśli, sumienia i wyznania

Art. 15. Wolność
słowa


Wszystkie
kontrowersyjne komentarze, o których mowa, zostały wykasowane z blogu, który dotyczył praw
ludzkich
.

Rozumiem:

Prawo do wolności myśli
i słowa obejmuje przecież również prawo do niesłuchania.

Leave a comment