MEZCLAR – czyli ogłoszenia drobne II

1. Mamy nową Niemkę i fajnie. Pucuje od wczoraj. No bajer,
niech sprząta! ORDNUNG MUSST SEIN! Ja jestem za. Ta co była zawsze sprząta
jakby niechętnie, nawet własne naczynia zabierały jej zazwyczaj z dwa dni. Muszę
się powstrzymywać od śmiechu, jak majaczy o niemieckim porządku. Ha
ha, musiała na filmach widzieć, SciFi w jej wypadku:)
….
2. Co do moich współmieszkańców i znajomych z tutejszej szkoły to w
90% są chyba członkami rodziny Colbych z Dynastii. Rodzice nieomal wszystkich mają
własne firmy, a połowa uczy się hiszpańskiego, bo mają lub otwierają oddział w
Hiszpanii, poza tym to dzieci znanych prawników lub bogatych lekarzy, ale to w
gorszym wypadku, jeśli nie mają wielkiej fabryki. Wszyscy mówią o tym jakby
mimochodem, „no wiesz w fabryce mojego ojca”, „nie to nie jest duża firma, mamy
oddziały w 4 krajach, właśnie otwieramy w Hiszpanii”. W domu zazwyczaj matka
zajmuje się dziećmi i sztuką a ojciec zarabia krocie. Fajnie tak. Też bym
chciała.
Może dam ogłoszenie: "Starannie wykształcona, ale jak trzeba
niezbyt rozgarnięta, 28-latka (nie wyglądająca na) poszukuje milionera (w

dolarach co najmniej), w celach matrymonialnych". I też będę posyłała
dzieci coby się języków za granicą uczyły. Zaczynam myśleć, że naprawdę bieda
rodzi biedę. Gdyby nie rodzice nigdy by tu nie przyjechali, są normalni,
przeciętni, zwykli. Tacy jak my. Mają szczęście moi towarzysze podróży. I dobrze,
szczęście to dobra rzecz, życzę im tego z całego serca!
….
3. Pan Boski "poprawił" mi dzisiaj humor na parę godzin…
Ale jednak sukces! Dostał pozwolenie z kwatery głównej, zamorskiej, na przedsięwzięcie
na którym bardzo mu zależało. Dzwonił, przepraszał. Jak zwykle…Ile jeszcze razy
uda mi się to przeżyć? Ile razy powinno? (viz. wczorajszy wpis…)

Leave a comment