RELATYWNIE

Mam wrażenie, że z wiekiem się łagodnieje. Jak miałam 18 czy 20 lat wszystko wydawało mi się czarno – białe, dobre albo złe, rozwiązania były oczywiste. Nie było zbyt wiele miejsca na kompromis. Istniały tylko rozwiązania moralnie właściwe, albo nie (oczywiście zupełnie subiektywnie i egoistycznie jak to u bardzo młodych ludzi bywa). Teraz wszystko zaczyna nabierać kolorów. Każdą rzecz oglądam z uwzględnieniem uwarunkowań. Kiedyś taka zdrada to było coś absolutnie niedopuszczalnego. Teraz gdyby któryś/aś z moich znajomych przyznał/a się do kradzieży albo nawet zdrady nawet nie starałabym się jej oceniać. A jeśli oceniać to po bardzo wnikliwej analizie uwarunkowań. No bo co ja wiem? To co widać jest czasem tak dalekie od tego co ukryte. Czym jestem starsza, tym częściej chodzę za sobą i powtarzam „nie oceniaj, nie rozumiesz, nie masz prawa, zostaw”. Oczywiście nie zawsze wychodzi. Tylko czasem się uda, trudno pozbyć się złych nawyków.

Czasem tesknie za takim ostrym spojrzeniem nastolatki, za dziecięcą prawdziwością, bezwzględną (choć subiektywną) czystością działań i poglądów, ale już nie bezwzględnością sądów, bo do tego nie powinnam dawać sobie prawa, choć czasem daje…
Świat "teraz" jest jakby trochę rozmyty. Kiedyś był ostry jak brzytwa. Lepiej mi, w środku, teraz niż kiedyś, ale trochę żal ideałów. Tej świadomości, że idealny czarno – biały świat (ciekawe, że ciagle sądzę jest bardziej idealny niż ten kolorowy) istniał tylko w mojej wyobraźni. Bo świat jest kolorowy.
Nie, nikogo nie zdradziłam nawet w myślach, nie, nie znam nikogo, kto zdradził.
Tylko tak, dorastam przed urodzinami:)

Leave a comment