Jestem w domu. Nie moim, choć chyba bardziej moim niż mój. W końcu u Siostry, z rodzicami, Matylda i Niedźwiadkiem, Panem C. Po prostu całą rodzina. Jest mi dobrze, tak jak ma być w Święta. Jest rozgardiasz, ciągle jeszcze dookoła bałagan. Dopiero co pozbieraliśmy opakowania po prezentach. Rano pakowałam 4 godziny, wieczorem zdjęcie zajęło 5 minut, jak co roku… cud prędkości:)
Matylda tańczy w nowej koszulce i skarpetkach z palcami, obwieszona łańcuszkami, które właśnie zrobiła. Mama siedzi z torebka tak jakby była bardzo drogocenna, Tata już planuje jak Mama będzie przerabiać trochę za długie spodnie, Pan C ogląda szlafrok, „ale fajny, taki długi, że sięga nieomal do kostek”, Siostra już planuje pożyczenie mojego płaszcza, który BARDZO przyda się jej na Sylwestra. A kolczyki na szczęście pasują do sukienki. Niedźwiadek rozpracowuje nowe potwory „patrz, patrz jak to fajnie lata, ale patrz się na mnie! No teraz!”. Ja też się cieszę z prezentów. W końcu mam porządne słowniki do hiszpańskiego i całą masę innych upominków. Jestem zadowolonym słonikiem.
Co chwile dopychamy się jakimś losowo wybranym daniem… a to trochę zupki grzybowej, albo barszczyk z uszkami, potem pierożek, a w to wszystko wplatane jakieś ciastko. Groch z kapustą, choć tak na prawdę u nas to kapusta z grzybami.
Jest mi dobrze. Myślę, ze wszystkim jest dobrze i każdy jest na swoim miejscu.
Chociaż teraz pewnie jesteś ze swoją rodzina i na pewno mnie nie przeczytasz, życzę Ci, żeby Twoje Święta były dobre, normalne, proste, ciepłe. Żebyś czuł(a) się na swoim miejscu i wśród swoich. I dziś i przez resztę świąt i już zawsze. Dobrze mieć dom:)
Wesołych Świąt!!!