TO BEDZIE DOBRY ROK

Pierwszy raz po 6 latach horoskopy zapowiadaja, ze bede miala dobry rok. I bede!

Zacznijmy od dzisiaj.

Bylam z dziecmi w sklepie. Zrobilam zakupy za 40 funtow w tym urodzinowy tort do przedszkola Zu. Wykladam wszystko przy kasie, otwieram plecak a tu zonk!, nie ma portmonetki. I nagle slysze od pani przede mna: – o widze, ze zapomniala pani portmonetki, byla by szkoda nie kupic tego tortu. Ja za pania zaplace a potem odesle mi pani pieniadze na rachunek.

I tak sie stalo. Pani zaplacila, wymienilysmy sie numerami telefonu, poslalam jej zdjecie rachunku, zeby bylo jasne ile jej dluze i czekam na numer rachunku. 

Czy ten rok moze byc zly?

Wszystkim zycze wspanialego Nowego Roku! Jak widac cuda sie zdarzaja a anioly kraza wokol nas 🙂

p.s.

portmonetke zostawilam w domu na stole.

Advertisement

JUZ W KYOTO

Juz jestesmy w Kyoto. Wczorajsza droga z Seulu, przez Osake do Kyoto trwala 11 godzin i oznaczala wykorzystanie wielu srodkow transportu (autobus, samolot, autobus, pociag, metro i pare krokow do przejscia). Jesli dbá sie o to, zeby dzieci caly dzien byly dobrze najedzone to dá sie ta droge przebyc zupelnie bez problemow.

Jest rano i zaczynaja byc glodne, trzeba nakarmic nasze ptaszki, bo zaczna marudzic.

Witamy w Japonii! Ciekawa jestem co przyniesie dzisiaj i kolejnych 12 dni!

F07F1024E4F84C08882A678BC203820CE3BACD306A684039917A0B6C7C88E7F2

WYMYSLAMY

Wymyslamy gdzie pojechac na wakacje. Prawdopodobnie dostaniemy wakacyjna nagrode Darwina, bo zapomnielismy wyrobic dziewczynkom czeskie paszporty wiec odpada nam USA, bo trzeba by bylo starac sie o wize. Jezdzimy palcem po mapie i wymyslamy coraz dziwniejsze destynacje. Nie bede specjalnie zdziwiona jak skonczmy w Czechach albo Francji :))

Buziaki, A

GORACZKA!

Po pierwszym tygodniu Zu musiala zostac w domu. Goraczka! Humor dopisuje. Smutek, ze musiala zostac. No ale jak ktos mial 39,5 wczoraj to go dzisiaj nie puszcze do szkoly. 

Poza tym wszystko w najlepszym porzadku. 

Lajkowac mi prosze co popadnie na mojej nowo powstalej facebookowej, coachowej stronie!

Dzieki!!!

NIE LUBIE, NIE LUBIE

Boski ma w planie pojechac z kolegami na 5 dni do Szkocji. Oznacza to 2 dni urlopu, plus wykorzystanie dnia swiatecznego. Dla mnie to oznacza 5 dni sam na sam w Londynie z najcudowniejszymi z dzieci, bez zadnej pomocy, cioci, babci, przyjaciolki w wypadku problemow. Ani chwili ucieczki. 5 dni non stop z dziecmi. 

Nie jestem zachwycona. Po kilku debatach ze mna w roli leniwej/niewdziecznej/itd krowy, napisalam mu (byl w pracy), ze nie chce aby jechal, jednak zabraniac mu nie bede. Niech zrobi jak uwaza. Jest dorosly i ma wszystkie informacje. Je sie dostosuje.

Tak, tez uwazam, ze ma prawo od czasu do czasu byc z kolegami. Dlatego wlasnie spedzil z nimi w gorach ubiegly weekend. Nie no zgadzam sie, ze 5 dni z dziecmi mnie nie zabije. Zabilo by duzo mniej gdybysmy byli w Pradze. Ale nie bedziemy bo baby 2 z 5 dni spedza w szkole. 

Nie znosze takich sytuacji. Jego koledzy albo nie maja rodzin, albo sa rozwiedzeni, albo (w mniejszosci) mieszkaja w tym samym miescie od zawsze z cala rodzina i reszta ansmblu potrzebnego do zycia. Wiec zony moga na 1-2 godziny czy dni podrzucic dzieci babci, abstrahujac od tego, ze maja starsze dzieci (jesli juz maja). 

Nie lubie takich sytuacji, bo nie ma dobrego wyjscia. Nie chce mu nic zakazywac ale tez nie jestem niewolnikiem. Do tego jako rodzina niezbyt wiele ostatnio jezdzimy (poza Praga), bo drogo po to bo tamto, a tu nagle prosze, mozna jechac.  Wrr

TAKIE TAM ROZNE

Po takim okresie nie-pisania ciezko wybrac to co najwazniejsze. Pare informacji..

Dostalam sie do 3 etapu rozmow kwalifikacyjnych w tym NGO o ktorym pisalam pare tygodni temu. Nastepny etap trwa 5 dni, jesli znajde kogos kto sie w tym czasie zajmie Zu to dam rade. Jesli 🙂 No a gdyby nie to i tak jest git bo ciesze sie, ze doszlam az tak daleko. Czas pokaze. Byloby to swietne doswiadczenie:)

Maroko– krakowskim targiem ustalilismy, ze na wakacje w grudniu jedziemy do Maroka. Ja wiem, ze taka specyficzna destynacja, ale Boski mowi, ze piekna i bardzo chce, wiec pojedziemy. Potem na kilka dni do Lizbony. Powrot na swieta.

Gosia przezywa cos w rodzaju okresu buntu. Potrafi byc okropna. Mowie sobie, ze to musi miec po mamusi. Karma wraca 🙂 Zdaniem Siostruni bylam koszmarnym dzieckiem. Gosia koszmarna nie jest tylko czasem jej wali na dekiel. Wiec taka rozwodniona karma wraca 🙂

Wrocilismy z Pragi. Jak zwykle tydzien spedzony na spotkaniach, lekarzach itp. Na przyklad wlosy przezywaja nowy etap braku milosci do mnie. Tym razem jakas infekcja. Zdaniem lekarza idzie ku lepszemu. No, byloby fajnie. Za to tarczyca Gosi niespodziewanie dla wszystkich naprawila sie nagle sama. Od 2 roku zycia je hormony. W lecie lekarka powiedziala, ze nagle wyniki swietne i w ciagu roku urosla niesamowitych dla jej wieku 9cm. Wczoraj inna lekarka stwierdzila, ze tarczyca nie wykazuje zmian patologicznych. Fenix moj kochany!

Obejrzalam stary film Lindy “JASNE BLEKITNE OKNA“. Jest duzo duzo lepszy niz oczekiwalam. To nie prawda, ze za duzo tam nieszczescia. Zycie niestety takie jest. Bo szczescia nie definuje ilosc kasy. 

KTOS WE MNIE – Sarah Waters. W koncu przeczytalam, po latach stania na polce. Na poczatku nuda, potem troche sie rozkrecilo, a na koniec nie stalo sie nic. Ponoc to ksiazka z nieco wyzszej polki, taka juz lepszejsza literatura. No nie wiem. Jesli lepszosc definjuje nuda to ja postoje. Taki Sandor Marai potrafi napisac ksiazke w ktorej nie dzieje sie nic, NIC a czlowiek nie moze oderwac oczu od czytania. U Walters dzieje sie duzo. A nic. Sa lepsze ksiazki.

Blog tez pisze, ale drugi. Na moja, powstajaca, strone internetowa. Jak ktos bedzie chcial to przekaze adres.

Dzieci wracaja! Lece 🙂  

 

AMBICJE

Wlasnie wypelnilam aplikacje, zeby coachowac mlodych delikwentow w wiezieniu. Stwierdzilam, ze raz kozie smierc. Wezma, nie wezma, przynajmniej potrenuje autoreklame i poodowiadam na potencjalne pytania, ktore moga sie pojawic na ewentulnych rozmowach. Sama sie smieje.

Gosia zaczela wczoraj 3 klase podstawowki. Taki maly szkrab a juz w 3 klasie. Ma wielkie szczescie, ze jestesmy srednio ambitnymi rodzicami. Polowa dzieci w jej klasie ma juz rok czy dwa korepetycje. Powaznie, nie zartuje. Duzo dzieci juz sie przenioslo do bardziej “akademickich” szkol. Tymczasem my tkwimy w zwyklej przecietnej pedalowie. Choc czy jest jej tam tak zle? Prywatna szkola, 14 dzieci w klasie, 2 nauczycieli i towarzystwo malych pastuchow z 48 krajow. Tylko ponoc akcent nie zupelnie ten…

Boski usypia baby. Musze troche poszalec (poczytac) a nie tylko patrzec w komputer. Dobranoc!

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM!

Bank Barclays postanowil wspierac spolecznosc LGBT (geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualisci). Dobrze, zle? A teraz wyobrazcie sobie, ze Bank Barclays postanawia zalozyc fundacje w ochronie zycia poczetego. 

Nie staram sie wyrazic negatywnej ani pozytywnej opinii w obronie zadnej opcji, ani mi osoby LGBT nie straszne ani nie jestem ortodoksyjna w kwestii zycia poczetego. Z przyjemnoscia zalozyla bym natomiast partie: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSADKU. 

Londynskie metro postanowilo przestac uzywac zdania: Dzien dobry Panowie i Panie, poniewaz byc moze niektorzy uzytkownicy metra nie czuja sie byc ani panem ani pania i nie czuja sie dostatecznie przywitani. No hellou!?

W ciagu najblizszych 10 lat liczba mieszkancow mojej czesci Londynu ma sie zwiekszyc o 300%, w tym samym czasie o 30% wzrosnie liczba miejsc w srodkach transportu publicznego. Juz teraz bywa, ze okolo godziny 17 czeka sie na wejscie do metra 20 minut! nie mowie o odjezdzie tym metrem do domu. Czy w takiej powaznie nalezy przeznaczyc niemale srodki na nagrywanie nowych informacji zaczynajacych od “Dzien dobry wszystkim”? No nie wiem…*

___

Boski mowi, ze dla niego to jest akurat fajne, ze staraja sie tu wszystkich traktowac tak samo. Ja bede trwala przy swojej tezie, ze jednak sa istotniejsze problemy niz fakt, ze ktos sie czuje nieobjety kategoria pan lub pani.

LATO ZASKOCZYLO SZKOLE

Podobnie jak zwykle zima zaskakuje drogowcow w Polsce, lato moze zaskoczyc szkoly w Anglii.

W poniedzialek bylo 31 stopni i kazali nam dzieci odebrac w srodku dnia, ze sie niby ugotuja. Anulowali zajecia w parku, obiady jedza pod namiotami na podworku. Ciezki szok. “Na szczescie” w przyszlym tygodniu wszystko wraca do normy, 22 stopnie i mzawka. 

COACHING CIAG DALSZY

Juz jakis czas nie pisalam o szkole. Tymczasem czeka mnie 3 szkolny weekend a na nim teoria transakcji. Chyba najciekawsza dla mnie czesc calej nauki. W ogromnym uproszczeniu chodzi o to, ze podczas komunikacji z kimkolwiek stawiamy sie do pozycji rodzica, doroslego albo dziecka. A jesli spotkaja sie dwie osoby komunikujace z innej pozycji to ciezko o zgode. Typowy przyklad ja i Boski w kwestii porzadkow. Pryncypialnie ma racje, ale sposob w jaki do mnie mowi wywoluje wysypke.  Boski: – ile razy Ci mowilem, ze nie masz odkladac spodni z dresu na to puste lozeczko! Nikt cie nie nauczyl podstawowych zasad porzadku!? (pozycja karajacy rodzica), Ja: – posprzatam spodnie zaraz po tym jak Ty wymienisz zarowki w lazience, polowa nie dziala juz pol roku (zbuntowane dziecko). Bardzo jestem ciekawa jak sie takie wezelki gordyjskie rozwiazuje. Ideal jest jasny: rozmawiac jak dorosly z doroslym. Tylko, kuzwa, jak sie tam dostac w kwestiach newralgicznych?:)

Co do szkoly, na razie pelen zachwyt. Wymagan jest sporo a spotkan czysto szkolnych niezbyt wiele. Z drugiej strony co tydzien sa webinaria – spotkania przez internet, wyklady przez internet, swietnie dzialajace forum, opieka mentora, telefony od zarzadu szkoly badajace poziom satysfakcji ze studiow, itd itd. Pare szkol juz skonczylam, ale z tak refleksyjnym podejsciem do samych siebie jeszcze sie nie spotkalam.

Mam za soba dziesiatki godzin oficjalnego coachowania. Jak siebie oceniam? No, oceniam. Nawet po kazdej sesji zapisuje sobie w zeszyciku co zrobilam dobrze a nad czym powinnam pracowac. Ogolnie mysle, ze ide w dobrym kierunku, ale jeszcze nie jestem z siebie zupelnie zadowolona i nie potrafie podac daty kiedy bede 🙂  Tak na powaznie, to wciaga mnie to coraz bardziej. Ciesze sie na kazdego kolejnego klienta. Efekt uboczny, bez zajakniecia czytam ksiazki po angielsku. Nagle okazalo sie, ze biore do reki czytam i nawet nie pomysle, ze poglabym wziac tez slownik… nie ma takiej potrzeby, skoro na stronie nie znam moze slowa. 

Jakosc mojego zycia w Londynie wyraznie wzrosla, glownie dlatego, ze w koncu mam swoje zycie! Do tego mam okazje i narzedzia, zeby pomagac innym. Pod wieloma wzgledami, jest dobrze 🙂 

A co u Was?