PIESIA NIE BĘDZIE

Na Sylwestra chyba zostanę sama. Jestem trochę chora, kaszle jakaś drobna
gorączka itp. Postanowiłam więc, że nie pojadę do Drezna (autobusem, potem
pociągiem itd. przez śniegi przez pola pędzi fasola brrr), ale zostanę sobie sama w domu w Pradze i będę się kurować.

Była
drobna szansa, że Tajemnicza Pani porzuci Pieska u mnie w domu na weekend. Pan
Boski zaoferował, że zostanie, ale przypomniał by mi z 200 razy, że był tak
wspaniały więc zadowolę się własnym towarzystwem. Poza tym na początku był w
tym zostawaniu stanowczy a teraz już czuję, że chętniej nie.

Ale Piesek…już
sobie w myślach wyobrażałam jak oglądamy telewizję na niebieskim, rozłożystym
fotelu. Ja przykryta kocem, a obok mnie wielki, prawie 2 kg Piesio przykryty
mniejszym kocykiem (lub stojący na nim) i gapimy się…, tudzież pożywiamy
jakimś przyjemnym, słonym jedzonkiem. Czy to nie piękny obrazek?

Ale
Piesio jednak pojedzie na wycieczkę. Rada starszych zadecydowała, że jak cała
rodzina to cała. Rozumiem. Piesio też nie musiałby piać z zachwytu, że go tak
bestialsko zostawili ze mną. Ale ja bym chyba sobie sama zdjęcia zrobiła 3 ręką
z zachwytu.

P.S.

Wieczorem
myślałam jak wygląda Piesio. I wiem. Jest wielkości przerośniętego chomika
pokrytego sierścią długowłosego kotka, którego ktoś umył, rozczesał i wysuszył. Boski!

Leave a comment