DATA, KTÓRĄ MUSZĘ ZAPAMIĘTAĆ

Ostatni wpis w tym roku, 2005. Data, którą muszę zapamiętać.
2 kwietnia o 21:37 umarł Papież.
Byłam zaskoczona jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta śmierć. Był papieżem całe moje świadome życie. Całe lata w Pradze przechodziłam koło Jego zdjęcia za szybą dużego dziennika i codziennie go pozdrawiałam i życzyłam zdrowia. Tak sobie rozmawialiśmy w myślach. Jak już było bardzo źle chciałam tylko żeby był szczęśliwy, gdziekolwiek.
Dziwne to, bo właściwie nie chodzę do kościoła, mam jakąś swoją wiarę, ale swoją prywatną, bo nie wszystko w instytucji Kościoła potrafię zaakceptować. Ale jak umarł nie umiałam się pozbierać. Nie tylko ja, znajazłam wtedy powierniczkę duszy, która czuła podobnie. Pewnie wiele osób czuło podobnie.
Wiem, że teraz jest mu lepiej, wypełnił misję do końca, więc uśmiecham się z dołu, tam do góry, że mnie tak ładnie potrafił zmanipulować, a to nie za łatwe. Do tego pozytywnie zmanipulować. Chciałabym być lepsza, żeby też miał powody do uśmiechu. Chciałabym wiedzieć więcej i być lepszym człowiekiem.

Leave a comment