SYLWESTER

Szczyt spokoju. Kuzyn i ja :). Przystroilimy sobie duży pokój, zrobiliśmy jakieś jedzonko i czekaliśmy z „szampanem” w ręku aż wybije 24:00.  Pan Boski spędzał ten miły wieczór wraz ze znajomymi w Dreźnie.
Dobrze, że nie chciałam jechać, bo w nocy miałam goraczkę i takie-tam, więc decyzja była słuszna. Było spokojnie i sympatycznie, zwłaszcza, że z kuzynem widzimy się raz na ruski rok.
Wczoraj wieczorem uczta dla oczu „Želary”. Przepiękny film o wojnie bez wojny, jak to w Czechach bywa. W 2003 nominowany do Oscara. Rezyseria Ondřej Trojan, w rolach głównych grają Czeszka -Aňa Geislerová i Węgier – György Cserhalmi. Kuzynowi najpierw opowiedziałam o czym mniej – więcej bedzie film a potem chwilami tłumaczyłam jak już widziałam, że zupełnie nie wie, która bije. W końcowym efekcie jemu też się podobał. A nawet Panu Boskiemu i to już drugi raz (byliśmy w kinie). Pewnie nawet nie pojawił się w polskich kinach, ale może będzie w jakiejś wideotece. Na prawdę świetny. Czesi mają dobrą kinematografię, ale ten film jest na światowym poziomie!.
A przed filmem przeczytałam jeden fajny artukuł w jakimś starym "Wprost", które przywiozłam od Siostry. Tak fajny, że dziś nie napiszę ani słowa więcej, ale wkótce wiele. Na prawdę warto… hi hi:)

Leave a comment