HMMm

Może się zdarzyć, że Panu Boskiemu nie dadzą urlopu i będę musiała sama wyruszyć do Madrytu a potem Sevilli. Będzie miał jakiś szalony audyt i nie wiadomo czy pozwolą mu jechać na ten pierwszy tydzień ze mną.
Buu, trochę się boję, że tak będzie. Wiem, że nic by na to niemogł poradzić, gdyby w pracy zdecydowano, że musi zostać, ale buuu. Poradzę sobie (jakoś), ale z nim jednak czułabym się bezpieczniej na tym począteczku. No i te 20 kg bagażu mnie przeraża… tyle to mi wystarczy na słowniki, resztę książek i jakieś 3 skarpetki (pojedyncze).
Ale to jeszcze nie wiadomo na 100%, może się uda.
Tylko bez paniki… niemrawo napisała Agradabla.

Leave a comment