Wojna to moze wielkie slowo, taka probna wypadowka. Zwiady ooo! Szlak mnie trafia, tak marny jest moj hiszpanski. Tak, oczywiscie, ze sie dogadam w zasadzie w kazdej sprawie, ktora potrzebuje, ale ja sie lubie dogadywac ladnie a nie tylko skutecznie. Jestem przyzwyczajona, ze przynajmniej po polsku i czesku potrafie powiedziec DOKLADNIE to co chce powiedziec. Owszem, czasem 😉 wkradnie sie jakis blad (zwlaszcza w czeskim) ale raczej nie niescislosc jesli chodzi o znaczenie. A po hiszpanski krece, obchodze, upraszczam. Szlak mnie trafia! Dlaczego niektorzy maja cudowna zdolnosc poznawania jezykow w mig a ja jestem lekkim slimakiem??? Ta, no przyznaje widzialam slimaki wiekszego kalibru, ale w moich oczach jestem wystarczajaco powaznym slimakiem, zeby sama sie walnac w poniemiecki czajnik. A wiec ide na zwiady. Kosztowalo mnie to sporo wewnetrznej walki, ale umowilam sie na 2 "randki". Jedna dzisiaj z Hiszpanem, druga jutro z Amerykaninem, ktory uczy sie hiszpanskiego od 10 lat, jest w Sevilli od wrzesnia i mowi wystarczajaco dobrze, zebym mogla sie od niego uczyc. Jak bede mowila tak jak on, to sobie pogratuluje. Jeszcze mam w planach uwiedzenie jednego, mlodziutkiego Hiszpana, ktory juz od dluzszego czasu robi do mnie slimacze oczy (bidula chyba nie zdaje sobie sprawy, ze jestem jedyne 9-10 lat starsza:), a ja bede swinia i go wykorzystam do cna, a w kazdym razie poprosze o conajmniej godzine rozmowy. Ja wiem, ze te 2 zapowiedziane godziny rozmowy to kropla w morzu potrzeb, ale chociaz cos. Do tego za chwile jade do Pragi na tydzien, wiec pewnie kontakt sie przerwie, ale chociaz to. MUSZE sie starac. To bylby idiotyzm, gdybym poswiecila pol roku i mowila jak sierota. Tak bedzie :)) ale przynajmniej nie bez walki! Przynajmniej jedna noga mi bedzie z tarczy zwisala a nie totalny placek!!! Wojna zaczyna sie za jakies 8 minut, wiec spadam:)