NA ZAKUPACH

Wczoraj byl szalony dzien. O 00:11 wsiadlam do pociagu w
Katowicach, zeby pomknac do Pragi. Musze przyznac, ze od czasu kiedy pobilam sie
z wezem w kieszeni i jezdze kuszetka, dzien “po” pociagu nawet da sie przezyc. Ok
6:50 nagle okazalo sie, ze w ciagu ostatnich kilku miesiecy pociag zmenil trase
i zatrzymuje sie na stacji obok naszego domu. Z przygodnie poznanym Polakiem
wyskakiwalismy z pociagu juz nieomal w biegu. Za to w domu bylam za 10 minut
zamiast za 40. Prysznic, sniadanko i do
pracy. Pan Boski wyprasowal mi ubranko! Terrorysta ale z przyjemnymi
przeblyskami, musze go pochwalic!

Dzien zaczal sie o 19, kiedy ruszylysmy z Ksiezniczka do
sklepow w poszukianiu sukienek na wesele. Nie nasze. Ksiezniczka jest mezatka (za
to ma duzo znajomych, ktorzy sie wesela), a ja na dzien dzisiejszy nie zamierzam,
tudziez nie mam chetnych.

To Ogorek wychodzi za maz! (swiat sie konczy! a mnie
staropanienstwo do drzwi puka:).

Prezekopalysmy Mango, Zare a potem Promod. Z Ksiezniczka
kupuje sie fajnie, bo ma swietna figure i we wszystkim wyglada dobrze, kwestia
tylko co dla niej wybrac. Ze mna gorzej, tyczki od fasoli zwykle nie bywaja
powalajaco urodziwe. Ale w koncu sie udalo! Obie kupilysmy sobie sukienki. Ha!
Takie same sukienki kupilysmy sobie. Tyle, ze Ksiezniczka jest jasna blondynka,
a ja niezupelnie, wiec wygladamy zupelnie inaczej. Musimy sie kiedys jak
blizniaczki ubrac.

W kazdym razie mam nowa sukienke. bardzo ktorka (juz dawno
sobie takich rzeczy nie kupowalam, ze wzgledu na leciwosc, a tu sie okazalo, ze
nogi jeszcze da sie pokazac) bardzo szalona i bardzo pasujaca do czarnego zamszowego
plaszcza i kremowo – szarych butow. Ogorek powinna pochwalic.

Wieczor zakonczylysmy na pizzy w towarzystwie Pana Boskiego.
Zanim do nas dotarl widzialm go jak rozmawia z kims przez telefon. Taki
usmiechniety, promienial mi chlopak szczesciem i radoscia. Dostalam wiec
lekkiego ataku zazdrosci, ale nie ubilam drania, zeby mial szanse sie
zrehabilitowac:) Ksiezniczka natomiast dostala lekkiego ataku smiechu. Wiec
przynajmniej radosc przynieslismy kolezance:)

Usnelam jakies 7 minut po przyjsciu do domu. Z sukienka obok lozka 🙂

Leave a comment