Z poprzedniej pracy odeszlam w zasadzie z jedynego powodu.
Jako Kobieta nie moglam tam osiagnac nic wiecej. Generalnie Kobiety sa w
Czechach lekko bee, a dodatkowo jeden z wlascicieli firmy preferowal mezczyzn we
wszystkich dziedzinach zycia, co przekladalo sie na ograniczona mozliwosc
formalnych awansow plci delikatniejszej. Szef mojej aktualnej firmy, a
niegdysiejszy szef poprzedniej, zna doskonale uklady jakie tam panowaly, jak
rowniez powody dla ktorych odeszlam. Co, jak sie wydaje, nie przeszkadza mu
popelniac tych samych bledow, tyle ze, przyznaje, w DUZO mniejszej skali. Nie
skarze sie, nie mam sie w firmie zle, ale obserwujac podejscie szefa do mojego,
zdolnego zreszta, kolegi na rownorzednym stanowisku zaczynam miec nieprzyjemne
wrazenie de’ja vu. Pan Boski, inaczej niz w przypadku poprzedniej firmy,
zaczal mnie przekonywac zebym zostala. Przeczekala okres probny (jeszcze
miesiac i tydzien) a nastepnie zafundowala
Szefowi samospelniajace sie proroctwo. Uwaza, ze nie warto we mnie inwestowac
bo jeste Kobieta? Ma, chlopak, racje! Pan Boski postanowil dac mu szanse
spelnic sie w roli Wujka, jesli juz nie sprawiedliwego szefa. Zobaczymy jak bedzie
z realizacja tego pomyslu, ale ciesze sie, ze w malej glowce P.B. zachodza
pozytywne zmiany. Dorosleje mi chlopak. Brawo! A Szef pewnie by sie zdziwil (ja
tez:)