SMIERC

Ciagle
jeszcze ktos sie pyta a ja odpowiadam. Pytaja sie ludzie przerozni o smierc
Mamy. Mowia: – jak to? Przeciez kilka dni temu mowilas, ze wszystko jest ok. Co
sie stalo? Wiec mowie, ze nagle zachorowala jakby bardziej. Ale dlaczego? Nie
wiem. I tak szybko umarla?! Umarla.

I zaczynam
opowiadac. Opowiadam ostatnie dni zycia mamy od czwartku do wtorku.

Nie opisuje
anatomicznych szczegolow. Nie placze, nie targam wlosow z glowy. Zimna relacja.
Mowie jak bylo bez dokladnych opisow bo te bola i mnie.

Ale i tak
malo kto wytrzymuje. Nagle musza juz konczyc, maja duzo pracy, wlasciwie to
czegos pilnie szukaja. OK. Ja nie musze o tym mowic. Tylko po co sie pytaja.

Zdalam
sobie z tego sprawe po kilku takich krotkich opowiesciach.

Nie
dokonczonych, bo czuje ze rozmowca chce uciec.

Nie
pytajcie jesli nie chcecie slyszec. Albo powiedzcie, "wiesz to jest straszna
historia nie mam wewnetrznej sily zeby tego sluchac". Tylko nie zostawiajcie mnie
znowu przy lozku mamy, tym razem samej i bez wyjasnienia.

Leave a comment