Znalazlam
domek w takiej samej cenie jak tamto mieszkanie. Kolega z pracy powiedzial, ze
obok niego cos sie sprzedaje i rzeczywiscie znalezlismy oferte www.
Wieczorem
pomknelismy poogladac. Szukamy szukamy, nic. Dzwonie do kolegi:
–
Gdzie
ten domek?
–
A
na jakiej ma byc ulicy, bo tam sa dwie kolonie?
–
Nie
wiem, jakichs malych ludzikow…
–
Aaaa
Planu dwuletniego!
–
Taaak,
Planu dwuletniego, mowilam, ze malych ludzikow 🙂
Dobrze, ze
kolega jest genialny, bo bysmy tam chodzili jeszcze dzisiaj.
Domek to
nie domek, ale rzedowka. Na parterze ma kuchnie, lazienke, duzy pokoj i schody
na gore, na pierwszym pietrze 2 syplialnie i garderobe, na poddaszu – 35m
pokoj. Do domku przynalezy rowniez ogrodecek – 100m (cala dzialka 170m),
wlacznie z dwoma ogromnymi drzewami🙂 Niestety ten rzad domkow jest
najbardziej zaniedbany, ale dzieki temu mozliwa jest tak niska cena. Wygladaja
jak domki dla krasnoludkow. Wada domku jest to, ze do kwietnia pozostaje
spoldzielczy, co oznacza, ze nie bardzo da sie na niego dostac hipoteke. Trzeba
by bylo dac pod zastaw “domek wiejski” rodzicow P. Boskiego. Slabizna. No i nie
wiadomo czy by sie zgodzili.
Wynik:
wszystkie poprzednie mieszkanka spadaja ze stolu. Idziemy ogladac domek. Aaaa
zapomnialam dodac, ze domek znajduje sie niedaleko stacji metra Strasnicka,
obok jest sklep, park i generalnie miasto, tyle, ze oddzielone od domku rzedem
starych budynkow. Jedziemy o 13:00. Zdam sprawozdanie.