NORMALNY (?) DZIEN

Wrocilam ze
szkolenia. Przeczytalam maile. Wszystkie, poza jednym. Jakas sekretareczka ze
Slowacji, pewnie znowu zieje ignorancja i bardzo ale to bardzo nie chce mi sie
czytac tego co napisala. Niecierpie impertynencji i nie chce musiec odpowiadac
w podobnym tonie, bo to nie potrzebne, bo to psuje nerwy a zazwyczaj tylko
zaostrza konflikt. BOJE sie otworzyc ten mail. Dobra przeczytam go teraz, a
potem sie wyzloszcze na blogu zamiast jej odpisywac. Zaciskam nos i czytam….

Przeczytalam. Tym
razem nie zaszalala. Napisala w miare normalne, wiec rowniez odpisalam
normalnie. Dobrze, ze nie czekalam jeszcze z godzine bo by mi sie flaczki
poprzewracaly.

Szkolenie
bylo 1,5 dniowe a tuz po nastepowal test. Napisalam 25/25, oczywiscie sasiadki
rowniez. Oczywiscie test byl napisany tak, zeby zdali go wszyscy. Mozna bylo
korzystac z materialow, czyli dalo sie znalezc nieomal wszystko. Ale nikt nie
mial 25. Co pozwolilo mi zabic 3 muchy jedna rana:

  1. dostac uprawnienia na ten produkt
    – czyli cel szkolednia osiagniety,
  2. “doradcy finansowi” z
    siostrzanej firmy padli na twarz, ze tyle punktow!!! (umiem czytac,
    pomaga)
  3. babcia – poradca obok mnie,
    naturalnie rowniez dostala 25 punktow, bo udalo mi sie ja przekonac, ze
    wybrane przeze mnie odpowiedzi sa bardziej prawdziwe niz te jej prawdziwe.
    Niezmiernie ja to ucieszylo! Powiedziala, ze ja to strasznie dowartosciowalo,
    ze ten test zdala i to tak dobrze. Przekonalam ja, ze w zasadzie test
    zrobila sama, i ze jest po prostu fantastyczna, a pamiec – zloto, wiec
    Pani cieszyla sie jak dziecko.

Mucha 3
ucieszyla mnie najbardziej:) A teraz mi przestal dzialac blox. Ciekawe co bym
zrobila jakby mi wymazali rok pisania?

…. Nic pewnie,
ale bylabym zla
🙂

Leave a comment