GDYBY BABCIA MIALA WASY

Znowu
przyszlo i meczy. Chyba rzeczywiscie w takich dniach nie jestem przyjemna w
obsludze. Proponowalam Panu Boskiemu, zeby zostawial mnie sama to mi oszczedzi
dodatkowych stresow, ale oczywiscie nie. Powinnam zawsze miec dobry humor. Jego
choroby nie mozna mu wypominac, bo nie ma na nia wplywu, natomiast depresja
jest niepoliczalna, to na pewno jest kwestia zlej organizacji albo czegos
takiego. Moja winna innymi slowy. Moja wina, ze nie ma ksiegowej wiec nie moge
zalatwic potwierdzenia o przychodach, moja wina, ze jest mi tak zle, ze nie mam
ochoty chodzic po sklepach meblowych, moja wina, ze jest mi zle. To co, ze jem
jakies wstretne tabletki, na pewno zle, skoro nie dzialaja. Ale dzialaja,
czasem tylko przychodzi zly dzien. "Normalnym ludziom" zle dni sie nie zdarzaja. Powinnam
byc zadowolona, ze kupujemy mieszkanie i skakac pod gore. A ja jestem
niezdyscyplinowana. Zla jestem po prostu. To, ze on nie szukal mieszkania lata,
bylo ok, bo przeciez nie wiedzial czy z “kims takim” (czytaj: nienormalnym) moglby byc dluzej. To, ze
mnie jest zle akurat teraz to moja wina, przeciez bedzie mieszkanie powinnam
sie cieszyc. Ciesze sie, ale jest mi zle. Fantastyczna dyskusja z jego mama, to tez moja wina, bo gdybym
miala dobry humor to by jej nie bylo. A to co ja spowodowalo? Nieporozumienie
oczywiscie. Gdybym miala…

Babcia
wasow nie ma.

Leave a comment