Polacy mowia, ze
to „czeski film“, czesi, ze „hiszpanska wioska“ nikt nic nie wie. Palma nam
odbija.
Tak wlasnie wyglada
sytuacja w mojej pracy. Osobiscie jakos pogodzilam sie z okolicznosciami na
ktore nie mam wplywu + znajduje sie w sympatycznej fazie maniakalnej (brak
zlego humoru) wiec mam sie dobrze.
Natomiast, wydaje sie, ze
Pana Boskiego zaczyna atakowac pogromca meskiego jestestwa, katar. Nie wiem,
nie wiem, jak nam przyjdzie przezyc kolejne ciezkie dni, ale bedziemy walczyc.
Mkne pracowac.