A JA JADE NA WAKACJE!

Hotel ma
czas na potwierdzenie rezerwacji do srody. Takze pss, zeby nie zapeszac. Na
wszelki wypadek teraz sie ciesze, lepiej chociaz teraz niz wcale:) Jedziemy na wakacje!!!! W koncu. W bardzo
idiotycznym terminie (od tego piatku czyli w srodku listopada), w bardzo dziwne na
te pore roku miejsce (Wyspy Kanaryjskie dokladniej Tenerife),
ale sama podroz jest niezwykle wskazana.

Ostatnio mam
wrazenie, ze nerwy, ktore zwykle mam dosc dobrze ukryte przeniosly sie tuz pod
skore. I ciagle mam takie dziwne pomysly jak na przyklad to, ze jesli ktos cos
obiecal to powinien dotrzymac slowa. Mysle, ze tydzien (ja juz pisalam miesiac,
buu) w Hiszpanii pomoze mi wrocic do wewnetrznej rownowagi.

Jedziemy z
Panem Boskim. W zwiazku z tym wczoraj zaplacil tylko zaliczke za stol i 6
krzesel do “kuchni”. Stwierdzil, ze skoro my mozemy czekac az to wyprodukuja to i oni moga zaczekac az zaplacimy reszte a w tzw. miedzyczasie, jesc:)

Apropos
Pana Boskiego. W piatek ogladalismy Wiadomosci, a tam gadaja cos o atakach w
Afganistanie. Pan Boski przypomnial sobie o Darii (tej z linku, kolezanki z LO)
i mowi:

PB: – myslisz,
ze Darunia jest szczesliwa w tym Afganistanie?

Ja: – chyba
tak, to dla niej prestizowa sprawa “pomagac” w takim kraju

PB: –
prestizowa, w Afganistanie? Przeciez tam nawet nie ma gieldy??!! 🙂 )))

Gadaj z
Gupim 🙂

Musze
jeszcze tylko poinformowac pracodawcow, ze nie bedzie mnie 5 dni roboczych
(przyznalam sie do 4… jeszcze ten jeden), odwalic duzo pracy, ktora niestety
jakby tylko ja. I jedziemy… w gory (na Teneryfe jest najwyzsza gora Hiszpanii),
bo z Panem Boskim morze to tylko z okien hotelu zobacze:)

Leave a comment