PA PA

Papa, pomachal prosiaczek… i nie wiem co zrobil dalej, bo ja spedze jeszcze jakies 3 h w pracy a potem dlugo NIE.

Jedziemy.Zaplacone, potwierdzone i super-fajnie bedzie! A nawet gdyby nie, to juz na 800% lepiej niz w pracy. Odpoczne. Odpoczywam sama mysla o wyjezdzie, to jest bajer, nie?

Planowany powrot: 17.11.06. Ale kto wie, to w sumie jest Hiszpania, wiec manana! Miejcie sie dobrze, a ja moze sie pojawie. Choc watpie. Jestem swiadoma obecnosci Internetu w zagramanicznych krajach (bo Czesia to zadna zagramanica;), ale Pan Boski mi pewnie glowe z plucami powyrywa jesli bede chciala choc spojrzec w strone przybytku ze znaczkiem @.

Pa Pa! I do przeczytania! (juz za wszystkimi tesknie!!!) A.

PS
Gdybym spadla, to dziedziczy Siora (ale ja glupia jestem, juz mi od ubezpieczen odbija, nigdzie nie bede spadac, jakby co to Redbull doda mi skrzyyydddeelll:)

XXX wpis, ktory nikogo nie zainteresowal, a ja sie tak bawilam:))) XXX

KACIK MELOMANA

Pomysl byl
prosty: jedna Polka rzucila haslo, ze idziemy na koncert. Bilety sa za darmo,
mozna rezerwowac na stronce takiej i takiej. Muzyka powazna, nazwiska znane.

Weszlam
na stronke – dobrze zrobiona (to takie zboczenie zawodowe u ludzi z e-commerce),
choc jeszcze nie dokonczona, wiec mysle “czemu nie?”

Zarezerwowalam
bilety dla Pana Boskiego i dla mnie. Podobnie uczylini: G, AW, Pani I.
oraz Polaquita, wszystkie z druga polowa. To lecimy. Pieknie ubrani, po pracy przymknelismy
w bardzo prestizowe miejsce na Male Stranie. Na koncert. Pchamy sie na gore a
tam dwoje drzwi. Jedne, do ktorych prowadza swieczuszki a droga jest wyslana
czerwonym atlasem i drugie, przymkniete.

To walimy
do tych pieknych. “Panstwo na Prezentacje Diora?” Pan Boski: “nie, na JAKIS
koncert” (ach ta delikatnosc Pana Boskiego) “aaa to prosze drzwi obok”.

Za drzwiami
obok bylo juz poniekad mniej elegancko, choc sala przepiekna. Mlody gostek gral
Chopina, Ravela i Bethovena. BARDZO mlody gostek. Okazalo sie, ze to pokaz
szkoly muzycznej, w ktorych dziecieciem w kolysce sama uczestniczylabym… gdyby
nie rejsy:)

Wybor utworow byl bardzo nieprzypadkowy… poza
marszem zalobnym nie znalam zadnego z zaprezentowanych.

Sytuacja
przezabawna. Niby wszyscy lubimy (do pewnego stopnia) muzyke powazna. Ja na przyklad
bardzo lubie koncerty fortepianowe, ale koncert byl lekko-pol-sredni.

Tyle, ze
jak tu sie przyznac, jakby nas nie zachwycil? Wiadomo obciach. Wszyscy niby
lekki zachwyt, ale widac, ze sie kazdemu galy swieca, ze to juz koniec.

Pan Boski
podsumowal: “widac, ze to niezwykle uzdolniony mlody czlowiek, ale musi jeszcze
troche potranowac” taaa, my tez. Zwlaszcza to udawanie 🙂

Leave a comment